BattleForge

Marcin "jedik" Terelak

0
Żyjemy w czasach, w których słowo "gra" kojarzy się każdemu z większym metalowym pudełkiem zwanym "jednostka centralna" lub z mniejszym plastikowym, które zwą "konsola". Były jednak czasy, gdy słowo "gra" kojarzono głównie z kartami. I to nie tylko takimi do Pokera, "Oczka", czy innej tego typu gry. Karty służyły do zabaw towarzyskich. Od różnego rodzaju flirtów po rozbudowane systemy RPG. Wydawałoby się, iż w dzisiejszych czasach temat ten mógłby zainteresować tylko lokalne oddziały Klubu Osiedlowego Emeryta. Pozory jednak mylą. Zebrała się bowiem grupka osób, które uznały, iż warto byłoby zmontować komputerową karciankę. Na dodatek mogłaby być ona sieciówką. Jak pomyśleli, tak i zrobili. Swoje dzieło nazwali zaś "Battle Forge".

W pierwotnym założeniu Battle Forge miało być klasyczną karcianką, zaadaptowaną w ramy strategicznej sieciówki. Pomysł ten wzbudził powszechne zainteresowanie graczy, którzy próbowali wykombinować, jak dokładnie będzie wyglądać gra. Od kilku tygodni znana jest odpowiedź na to pytanie. Możliwym jest bowiem udział betatestach Battle Forge. Rzecz jasna, wzięliśmy w nich udział.

Battle Forge to dosyć niecodzienna konstrukcja, która łączy w sobie elementy karcianki i erteesa. Ze względu na ten podział, wyróżnić możemy dwie odrębne sfery gry. Pierwsza skupia się wokół wspomnianych już kart. Jak to w karciankach bywa, każda z nich symbolizuje konkretną jednostkę. Jednostki (oraz karty) przypisano do czterech grup rodzajowych: ognia, lodu, cienia, natury.

Oprócz grupy rodzajowej, każda karta zawiera także wizerunek jednostki oraz jej atrybuty bojowe (przede wszystkim żywotność i siła rażenia).

Przed rozpoczęciem bitwy, gracz może zdefiniować swoją własną talię. Talia to nic innego jak armia, z której będzie mógł korzystać na placu boju.

Nowe karty możemy zdobyć bądź za sprawą wymiany z innymi graczami, bądź poprzez zakup. Aby kupić kartę, należy dysponować odpowiednią ilością specjalnej waluty gry. Pewne ilości tej waluty będą naliczane za osiągnięcia dokonane w grze. Niestety do tych droższych kart, gracz będzie musiał dopłacić z własnej kieszeni, wykupując doładowania walutowe za prawdziwe pieniądze.

Kompletowanie kart i definiowanie talii to w zasadzie wszystkie elementy karcianek, które przemycono do Battle Forge. Niestety (albo i dla niektórych stety) główny ciężar rozgrywki oparto na sferze RTS. Nie jest to przy tym jakkolwiek rozbudowana koncepcja erteesowa, a najbardziej banalny koncept gatunkowy, jaki tylko można wymyślić.

Póki co, gracze mogą rywalizować w trybach Gracz vs Gracz (PvP) i Gracz vs Komputer (PvE).

Model rozgrywki opiera się rzecz jasna o wybraną wcześniej talię. Gracz może używać znajdujących się w niej kart do umieszczania na polu bitwy jednostek, budynków obronnych lub używania czarów. Aby ściągnąć daną jednostkę lub obiekt na planszę, musi dysponować dostępem do odpowiedniej liczby tzw. "orbów", które podobnie jak typy kart, występują w czterech rodzajach (kolorach). Miejsca z orbami są odpowiednikiem klasycznych punktów strategicznych, o które przeważnie walczy się w sieciowych erteesach i które zapewniają potencjalną przewagę. O ile większość słabszych kart może być użyta po zabezpieczeniu jednego lub dwóch orbów, o tyle mocniejsze karty wymagają już zdecydowanie silniejszego zaplecza.

Warto w tym miejscu nadmienić, iż autorzy zrezygnowali z wszelkich elementów taktycznych. Nie ma więc budowy baz, czy uganiania się za surowcami. Liczy się wyłącznie realizacja celów misji, tudzież eliminacja przeciwnika. Część z was zastanawia się zapewne, jak w takim razie na plac boju trafiają jednostki.

Otóż są one po prostu rozstawiane. Wygląda to dokładnie jak rzucenie karty na stół. Rzucając kartę na planszę, przywołujemy jednostkę. Pojawi się ona, o ile tylko dysponujemy odpowiednią liczbą orbów, energii i kart. Istnieje bowiem możliwość wyposażenia się w pakiety kilku kart danego typu. Pozwala to na przywołanie np. 3 jednostek w ciągu kilku sekund. Jeżeli dysponujemy tylko jedną kartą danego typu, będziemy musieli odczekać kilkadziesiąt sekund, aż będzie ona mogła zostać ponownie użyta.

Całość rozrywki opiera się na dynamice i elemencie zaskoczenia. Jako, że gracz może umieścić jednostki ze swojej talii w dowolnym momencie gry i gdzie tylko chce (bez tracenia czasu na produkcję i marszrutę do określonego punktu) bitwa może obfitować w wiele różnych zwrotów akcji.

Rozwiązanie to ma niestety tyle samo plusów, co minusów. Z jednej strony bitwy są tak dynamiczne, jak nigdy dotąd. Jeżeli stoją naprzeciwko siebie dwaj żywi gracze, starcie jest na dodatek skrajnie nieprzewidywalne. Niestety z drugiej strony mamy maksymalnie prosty model gry, który sprowadza się do zwyczajnej, rushowanej naparzanki na wyniszczenie. Widać to szczególnie w grach przeciwko komputerowi, gdzie realizujemy cele wyłącznie poprzez gromadzenie większej i silniejszej armii od aktualnie zgromadzonej przez (póki co) bardzo słabą SI.

Postawienie sprawy w ten sposób zapewne ucieszy fanów szybkich klikanek, ale poważnie wątpię, czy przekona do tego tytułu sympatyków karcianek, którzy po cichu liczyli raczej na rozgrywkę turową lub przynajmniej stricte karcianą, która zostanie oparta o: strategię, umiejętności gracza, łut szczęścia i umiejętność zachowania zimnej krwi. W Battle Forge nie udało się niestety stworzyć nawet namiastki takiego klimatu.

Wielkiego wrażenia nie robi też oprawa audiowizualna. Jak widać na załączonych obrazkach, gra niczym nie powala, a wręcz powiedzieć można, iż jest troszkę do tyłu względem współczesnych standardów. Podobnie jest i z dźwiękiem.

Oprócz chyba jednak nieco zbyt dosłownego i banalnego modelu rozgrywki, warto wspomnieć o jeszcze jednym elemencie Battle Forge, który może zostać bardzo różnie odebrany przez graczy. Mowa o wspomnianych już odpłatnościach. Trudno nie zadać sobie pytania, czy bogatsi gracze nie będą na z góry lepszej pozycji, nie musząc mieć żadnych osiągnięć, by zdobywać najlepsze karty? Twórcy rzecz jasna twierdzą, że nie i że gracze mający osiągnięcia w grze też będą mieli dostęp do silniejszych kart. Wiemy już jednak na pewno, iż te najsilniejsze karty będą zbyt kosztowne, by móc kupić je wyłącznie za pieniądze zdobyte w wirtualnym świecie. W świetle tych informacji, zapewnienia autorów wydają się być zwyczajnym mydleniem oczu…

Warto czekać, czy lepiej sobie odpuścić? Szczerze mówiąc, Battle Forge wzbudziło we mnie mieszane odczucia. Nie ukrywam, iż należę do grupy osób, która widziałaby tę grę w wersji dużo bardziej strategicznej, niż obecna. Przyznać też jednak muszę, iż przez pewien czas dynamika i prostota Battle Forge silnie mnie wciągnęła. Niestety po rozegraniu iluś misji i pojedynków, okazało się, iż poza rushowaniem niewiele w Battle Forge mogę osiągnąć, a większość kart ma po prostu zbliżoną wartość. Stało się dla mnie jasne, iż gra nabierze rumieńców dopiero, gdy do walki staną gracze o zróżnicowanych taliach. W tym miejscu pojawia się jednak znak zapytania. Czy aby na pewno tak się stanie? Niestety nie jest to pewne. Battle Forge to niezwykle dynamiczna siepanka sieciowa, z elementami karcianki. Niestety zbyt delikatnymi, by przyciągnąć do tego tytułu strategów. Tajemnicą Poliszynela jest, iż na dłuższą metę tytuł ten przypadnie do gustu głównie graczom, którzy lubią: szybko, dużo i przyjemnie. Tacy gracze preferują też zazwyczaj skróty. Nie chcę być złym prorokiem, ale wysoce prawdopodobne, iż takim skrótem będą dla nich właśnie karty kupowane za realną walutę. Jeżeli zaś znajdzie się globalnie nawet tysięczna grupka, którą będzie stać na karty zdecydowanie lepsze od reszty graczy, Battle Forge straci po prostu sens. Biedniejsi zawsze przegrają, bogatsi będą zawsze wygrywać, bądź toczyć nudne bitwy w swoim gronie. Miejmy jednak nadzieję, iż scenariusz ten się nie sprawdzi i twórcom uda się znaleźć jakąś równowagę między zarobkiem, a grywalnością. Póki co takiego rozwiązania nie ma, a Battle Forge to może i nieco inny, ale w gruncie rzeczy banalny do bólu ertees, jakich wydano już wiele…

Przejdź do encyklopedii:

Podobne artykuły

Komentarze

Brak komentarzy dla tego artykułu.

Napisz swój komentarz

Pole nieobowiązkowe

Przepisz kod

Przeładuj obrazek

Najnowsza wideorecenzja

Zobacz pozostałe

Najnowsze trailery

zobacz wszystkie

Minecraft: Xbox360 Edition 0:29
The Last of Us: Joel and Ellie Truck Ambush 1:36

Hitman: Sniper Challenge Launch Trailer 1:47
Hitman Rozgrzeszenie gameplay - napisy PL 2:33