MAR 03 RECENZJA

Assassin's Creed II

Robert Ocetkiewicz

0
Recenzja opublikowana dzięki uprzejmości serwisu www.gamerstation.pl


Długo zbierałem się aby rozpocząć rozgrywkę w Assassin's Creed 2, ponieważ ciągle nurtowało mnie pytanie. Czy twórcy faktycznie zrobili coś nowego? Okazuje się, że tak. Pierwsza część gry była po prostu nudna. Mimo przepięknej grafiki i ogromnej powierzchni do eksploracji, mieliśmy szereg identycznych misji i mało charakterystyczne postacie. To sprawiło, że twórcy zmarnowali potencjał, szumnie zapowiadanej produkcji. Z drugą odsłoną jest już inaczej. Po wielu godzinach spędzonych nad Assassin's Creed 2 mogę z czystym sumieniem stwierdzić, że tym razem Ubisoft może powiedzieć "Melduję wykonanie zadania".

Przygoda rozpoczyna się od kontynuacji ucieczki Desmonda we współczesnym świecie. Tym razem jednak, za pomocą urządzenia zwanego Animus, nasz bohater wciela się w innego asasyna, czyli Ezio Auditore de Firenze. Poznajemy go w niezbyt przyjemnych dla niego okolicznościach. Jednakże wszystko jest tak dobrze opowiedziane, że wątki fabularne chłoniemy niczym gąbka i od razu chcemy kontynuować rozgrywkę. Nie chcę zdradzać szczegółów fabuły, ponieważ to ona jest główną zaletą kontynuacji. Znacznie bardziej wciąga, jest rozbudowana i ma wiele wątków pobocznych. Przede wszystkim obfituje w świetnie dopasowane, nagłe zwroty akcji, które trudno przewidzieć. Poznajemy przez to wielu bohaterów (jak na przykład Leonarda da Vinci, który jest naszym przyjacielem i odczytuje szyfry i kody zapisane na tajemniczych pergaminach), pomagających nam w zemście na ludziach odpowiedzialnych za śmierć... No właśnie czyją? Tego dowiecie się już sami.

Długo zastanawiałem się nad tym, czy warto polecić tę produkcję komuś kto nie grał w "jedynkę". W Assassin's Creed 2 mamy opowiedzianą całkiem nową historię. Łączy się ona niekiedy z przygodami Altaira, jednak nie na tyle, aby przeszkodziło to nam w rozgrywce. Warto oczywiście wiedzieć o pewnych rzeczach, jednak nie są one moim zdaniem warte tego, aby najpierw zagłębiać się w pierwszą część gry. Po prostu po tym, co pokazali twórcy w przypadku AC2 nie miałem ochoty wracać do pierwowzoru. A wszystko zaczęło się od tego jak zobaczyłem cudną Florencję.

W AC2 mamy trzy ogromne miasta do przemierzanie plus kilka mniejszy wiosek, tereny górzyste i własną rezydencję, czyli Monterrggioni. Zacznijmy jednak od Florencji, bo to właśnie tutaj poznajemy Ezio. Miasto to jest położone we Włoszech, co od razu wyczuwamy, po akcencie osób które spotykamy. Mamy rok 1476, okres renesansu. Wszędzie widać przepych, urokliwe kamienice, szlachciców w charakterystycznych długich szatach i beretach, czy zakonników. Największe wrażenie robią jednak budynki. Są niesamowicie szczegółowo odwzorowane. Znajdziemy tutaj na przykład katedrę Santa Maria del Fiore, która wygląda jakby twórcy żywcem przenieśli ją z pocztówki. Widać na niej każdy najmniejszy detal. Budynki obfitują w zadrapania i pęknięte ściany. Szczegóły widać na każdym kroku. To nie są już te same, identyczne bryły jak w pierwszej części. Tutaj widać, że to miasto jest różnorodne. Tak samo jest z kolejnymi lokacjami. Wenecja jest przecudna i powala swoim charakterem. Zresztą jej urok z tamtych lat jest odczuwalny nawet dzisiaj, kiedy przepłyniemy się gondolą Canal Grande. Nie zabrakło też mostu Rialto, który jest najstarszym mostem weneckim nad wspomnianym kanałem.

Każde z miast nabiera też całkiem innego charakteru podczas zmiany pory dnia. Kiedy wstaje słońce w wodzie widać piękny złocisty kolor odbijającego się światła. W nocy, mamy zmianę warty strażników. Raj dla naszych polowań i zarazem niesamowity widok pełni księżyca, która oświetla liczne katedry i domostwa. W tym momencie warto wspomnieć o niebywałej przewadze drugiej części gry nad pierwszą. Otóż ze względu na ograniczenie terenu pomiędzy miastami, mamy znacznie mniej nudnych pól i długich ścieżek. Transport z Florencji do Forli trwa bardzo szybko, a z Forli do Wenecji dostajemy się statkiem. Twórcy dorzucili możliwość przemieszczania się powozem, co znacznie ułatwia sprawę. Nie trzeba już więc jechać ponad pół godziny na koniu, aby dostać się do drugiego miasta.

W miarę postępu w grze, okazuje się, że Ezio to całkiem znana postać. W pewnym momencie spotyka on swojego wuja, który daje mu do dyspozycji wioskę Monteriggioni wraz z rezydencją. Jest to o tyle ciekawa rzecz, że możemy się tutaj nauczyć wielu nowych technik walki na naszej prywatnej arenie. Dom jest ogromny, ma wiele komnat i skrywa tajemnice, które mogą wyjaśnić wiele ciekawych wątków fabuły. Monteriggioni możemy rozbudować, poprzez ulepszenie kuźni, banku, domu publicznego, czy kopalni. To wszystko wpływa na poprawę wartości naszego miasta. A im większa wartość, tym więcej turystów, a co za tym idzie większe pieniądze z podatków. Wszystko gromadzone jest przez naszą księgową, która skrzętnie odkłada zarobione monety. Dodatkowo po modyfikacji na przykład lekarskiego sklepiku, dostajemy zniżkę na oferowane produkty. Dbanie o Monteriggioni to niesamowita zabawa. Jest to rzecz jasna poboczna inicjatywa, jednak nie da się ukryć, że patrzenie na wzrost znaczenia naszej mieściny to przyjemne zajęcie.

Dodatkowych zadań jest w grze pełno. W każdym mieście możemy uczestniczyć w wyścigu po dachach, dostarczaniu paczek na czas i innych zajęciach wymagających zręczności. Zdarza się też, że zostaniemy poproszeni przez niewiastę o obicie twarzy niewiernemu mężowi. Przy okazji zostajemy za ten szlachetny uczynek odpowiednio wynagrodzeni. W sklepach możemy też kupić mapy skarbów i bawić się w ich odkrywanie. Te bardziej cenne są obstawione przez strażników. Skrzyń jest całe mnóstwo, więc aby je wszystkie zebrać trzeba spędzić wiele godzin namiętnych poszukiwań. Ciekawą nowością jest badanie grobów asasynów. W sumie jest ich sześć, a po zebraniu ich zawartości dostajemy możliwość założenia legendarnej zbroi Altaira. Z góry przepraszam za mały spoiler, ale nie mogłem się powstrzymać.

Droga do grobowców przodków Ezio nie jest łatwa. Wielokrotnie musimy zmagać się z podziemnymi lochami, bądź trudno dostępnymi zakamarkami renesansowych katedr. W takich misjach walka schodzi na drugi plan. Ważna będzie zręczność i umiejętność obserwacji, aby skutecznie dotrzeć do celu. Jednak nasze zmagania zostaną szybko zrekompensowaną satysfakcja odkrycia poszczególnych części układanki.

Po tym co napisałem, możecie sobie pomyśleć, że grając w Assassin's Creed 2 to tylko zwiedzałem i bawiłem się w spineczkę a'la renesansowy parkour. Nic bardziej mylnego. Walka w AC2 jest jeszcze bardziej rozbudowana niż w pierwszej części. Doszły nowe ciosy, uniki, bloki i kontry, a także efektowne finishery. Ezio może zabierać przeciwnikom bronie jak topory, młoty, czy halabardy. Ale też nie samym orężem człowiek walczy. Często trzeba uciec się do podstępu. Wynająć prostytutki aby zagadały strażników, czy opryszków, którzy odpowiednio zainicjują bójkę na środku placu. Gra przez to jest znacznie ciekawsza, ponieważ mamy wiele możliwości ataku i obejścia przeciwnika. Same misje w wątku głównym są także lepiej przemyślane. To już nie jest zabijanie templariuszy na środku dziedzińca. Teraz trzeba na przykład wtargnąć z bandą walecznych towarzyszy do jego domu na przedmieściach, albo śledzić drogą rzeczną, płynąc gondolą.

Odpowiedni klimat w grze został zbudowany przez świetne dialogi i charyzmatyczne postacie. W polskiej wersji językowej nie mamy lektora, a jedynie napisy. Na początku trochę się zdziwiłem, bo w pierwszej części było inaczej. Po pewnym czasie jednak stwierdziłem, że to było dobre posunięcie wydawcy. Nasi bohaterowie mówią po angielsku z włoskim akcentem, co świetnie buduje atmosferę słonecznej Italii. Do tego niektóre, popularne zwroty nie są przetłumaczone, a pozostały w rodowitym języku Ezio. Można się przy tym nauczyć nieco włoskiego. Dobrze więc, że całość jest z napisami, ponieważ obawiam się, że jeśli wydawca nagrałby głosy lektorów, to mielibyśmy nieudaną polonizację. A tak mamy idealnie zbudowaną atmosferę.

Mając na uwadze walory edukacyjne warto wspomnieć o takiej rzeczy jak encyklopedia, która pozwala nam zapoznać się ze wszystkimi postaciami, a także budynkami zawartymi w produkcji. To świetna sprawa, móc na przykład przeczytać historię bazyliki św. Marka w Wenecji.

Na temat grafiki już poniekąd się wypowiedziałem, przy okazji omawiania lokacji zawartych w grze. Czy jest sens coś dodać? Wydaje mi się, że nie. Assassin's Creed 2 trzeba po prostu zobaczyć. Pod względem graficznym to doskonała produkcja. Niezwykle szczegółowa i dopracowana. Mamy pełno efektów świetlnych i przyznać muszę, że to jedna z niewielu gier (zaraz po Gears of War 2) na Xboxa360, która wywarła u mnie opad szczęki. Po raz drugi zdarzyło mi się zatrzymać rozgrywkę i podziwiać widoki jakie przygotowali dla nas twórcy. Z kolei pod względem muzyki wiele się nie zmieniło jeśli chodzi o pierwowzór. Mamy ten sam motyw przewodni podczas interakcji z miejscami widokowi, a zwiedzaniu miasta towarzyszy nam spokojne brzmienie melodycznych utworów.

Rozpływam się nad Assassin's Creed 2 w samych superlatywach, a każdy pewnie czeka, aż wytknę produkcji jakieś wady. No dobra, więc wytknę. Debilni przeciwnicy to pierwsza sprawa. Ich Sztuczna Inteligencja zatrzymała się na poziomie planktonu, więc ręce opadają mi do samej gleby. Z dziesięciu gości, którzy mnie otaczają, tylko jeden atakuje, a reszta stoi i się patrzy. Poza tym wkurza mnie to, że każdy we Włoszech jest super madafucka i tajniki parkour wypija wraz z mlekiem matki. Zatem trudno przed kimś poszpanować swoimi umiejętnościami w spinaniu się na szczyt chałupy pospólstwa. Ostatnia rzecz to w zasadzie drobiazg, ale zawsze. Chodzi o listy gończe, które są przyklejone w miejscach, gdzie nawet Sherlock Holmes by nie znalazł. Bo powiedzcie mi, kto zwróci uwagę na plakat przywieszony na balkonie drugiego piętra kamienicy od strony zadupiastej ulicy? Domyślam się, że twórcy chcieli, aby zrywanie listu gończego było dla nas wyzwaniem, ale na miłość templariuszy, gdzie logika?

Mimo tych kilku mało znaczących wad, Assassin's Creed 2 to znakomita kontynuacja. Udoskonalona pod wieloma względami. Twórcy jakby wsłuchali się w głos fanów i stworzyli świetną grę. Bardziej dynamiczna fabuła, świetna akcja, przepięknie zaprojektowane miasta, brak nudnych przejazdów z jednego miejsca na drugi, dopracowanie systemu walki, walory edukacyjne, charyzmatyczne postacie i dodatkowe wątki poboczne sprawiają, że gra się przyjemnie jak nigdy. To nie jest jedynie 8-9h zabawy, tak jak przy innych nowych produkcjach. Na AC2 musicie poświecić przynajmniej 30, a i tak będzie Wam mało, bo nie odkryjecie wszystkiego. Kiedy piszę te słowa, są już dostępne dwa nowe dodatki. Szkoda, że trzeba za nie zapłacić, ale wiecie co? Naprawdę warto.

Plusy
- świetna fabuła i bardziej charyzmatyczne postacie
- dużo wątków pobocznych i misji
- świetna grafika i rewelacyjne odwzorowanie włoskich miast
- dopracowany gameplay
- własna rezydencja z możliwością rozbudowy miasta

Minusy
- nadal niedopracowane AI
- bezsensownie rozwieszone listy gończe

Przejdź do encyklopedii:

Komentarze

Brak komentarzy dla tego artykułu.

Napisz swój komentarz

Pole nieobowiązkowe

Przepisz kod

Przeładuj obrazek

Najnowsza wideorecenzja

Zobacz pozostałe

Najnowsze trailery

zobacz wszystkie

Sorcery: Świat Magii - polski zwiastun 2:35
Minecraft: Xbox360 Edition 0:29

The Last of Us: Joel and Ellie Truck Ambush 1:36
Hitman: Sniper Challenge Launch Trailer 1:47