18 Wheels of Steel: Extreme Trucker
Podoba Ci się ten artykuł?
Ale powolutku. Ostatnią grą wydaną przez SCS Software był Euro Truck - gra która w promieniu 100m od komputera, roznosiła zaraźliwą nudę niczym najnowsza grypa. Na zdjęciach wyglądała świetnie, długie trasy, europejskie stolice (w tym Warszawa i Pałac Kultury do którego nie da się dojechać) oraz ciężarówki typu Man czy Scania, które na co dzień widujemy w swoich miastach (najczęściej tam, gdzie w ogóle nie powinno ich być, czyli w centrum). Całość robiła wrażenie ale wyłącznie na zdjęciach, zaraz po uruchomieniu zdawaliśmy sobie sprawę w co tak naprawdę się wpakowaliśmy. A jak jest z najnowszą odsłoną? Oglądając obrazki udostępnione przez autorów, odnosi się nieodparte uczucie że Czesi wreszcie wyciągnęli wnioski z wcześniejszych błędów. Nic bardziej mylnego.
Zupełnie nowe tereny, nowe ciężarówki, nowe towary… wszystko nowe, choć może nie - słowo "zmodyfikowane" będzie bardziej na miejscu. A te modyfikacje są na tyle nieznaczące, że programiści z SCS Software powinni uczyć się od fanów, którzy przecież nie biorą za to pieniędzy. Na pierwszy rzut oka - owszem, wszystko wygląda jakbyśmy mieli do czynienia z czymś zupełnie nowym. I najpewniej niedzielni gracze (do których skierowana jest ta produkcja) nie zwrócą na to większej uwagi. Ja natomiast mam na swoim koncie wszystkie odsłony 18 Wheels Of Steel, więc mogę powiedzieć że jestem zaprawiony w bojach. Ale do rzeczy.
Co się zmieniło? Przede wszystkim, umiejscowienie akcji gry (choć słowo "akcja" nijak tu nie pasuje). Na początku tego roku mieliśmy Europę, to teraz mamy Amerykę Północną i Południową oraz Australię. Aż trzy kontynenty, sporo? Nie bardzo, ponieważ nasza podróż po płytach tektonicznych ogranicza się do krótkiej trasy z kilkoma króciutkimi odgałęzieniami (najczęściej prowadzącymi do fabryk). W ten sposób jeździmy w jedną i drugą stronę przewożąc towary za które dostajemy nie pieniądze, a punkty. Pieniądze w ogóle nie są nam potrzebne, gdyż całkowicie zrezygnowano z systemu kariery oraz swobody ruchu, a więc jedynych mocnych stron serii. Za każdy przejazd dostajemy określoną ilość punktów, uzależnioną od rodzaju towaru oraz długości trasy. Punkty te wpływają na naszą rangę, która w sumie nie ma większego znaczenia. Towary przyjmujemy z poziomu menu, a więc koniec z jeżdżeniem po firmach i wybieraniem najlepszych towarów. Gra przedstawia nam 2-3 ładunki i nie mamy innego wyboru. Same trasy są znacznie ciekawsze, aniżeli w Euro Trucku. Raz przyjdzie nam jeździć po zasypanych śniegiem szosach i lodowych autostradach, żeby za chwilę przesiąść się na gorące pustkowia Australii, a zaraz potem na Brazylijskie dżungle. Niekiedy poza trasą można wypatrzeć spalony pojazd, świeży wypadek drogowy a nawet rozbity samolot pasażerki.
Liczba ciężarówek również została okrojona, choć pojawiło się kilka nowych. Głównie krótkich, starych i powolnych. Resztę bezpośrednio przeniesiono z ww. Euro Trucka. I tu pojawiają się wątpliwości - co Man z długą naczepą robi na krętych brazylijskich szosach? Wygląda to tak, jakbyśmy zbłądzili z autostrady. Trzeba naprawdę uważać, ponieważ trasy nie dość że kręte to jeszcze strasznie cienkie. Mały błąd a pociągniemy za sobą pojazd przejeżdżający obok. Z kolei model jazdy praktycznie nie uległ zmianom, względem poprzedniej odsłony. No może poza tym, że ciężarówki tak samo ślizgają się na lodzie jak i na piasku.
Jak zawsze strona audiowizualna prezentuje, co najwyżej, średni poziom. Muzykę uświadczymy wyłącznie w menu głównym, nie ma nawet odtwarzacza muzyki znanego z poprzedniczek. Szkoda, było by czym zagłuszyć monotonny dźwięk silnika poza którym nie słyszymy praktycznie nic. Ot, od czasu do czasu jakiś ptak się odezwie, którego o dziwo nasza ciężarówka nie zagłusza, ale pojazdy przejeżdżające obok - owszem. A grafika? Grafika średnia do bólu, żadnych efektów tu nie uświadczymy, nie ta gra. Wykonanie ciężarówek jest ładne. Gorzej z trasą, szczególnie w Ameryce Południowej, gdzie liczne wzgórza porasta gęsta dwuwymiarowa roślinność… No ludzie, mamy XXI wiek! Kto jeszcze (poza amatorami) buduje drzewa z dwóch skrzyżowanych zdjęć? Ale żebyśmy się dobrze zrozumieli - grafika jest słaba, lecz nie odpycha. A jak ze samą grą? Średnio, jak zawsze. Z 18 Wheels Of Steel: Extreme Trucker wiązałem wielkie nadzieje. Okropnie się zawiodłem, kiedy zrozumiałem że to kolejny zapychacz półek. Ale nie jest tragicznie. Jest nawet całkiem nieźle, jeśli wziąć pod uwagę fakt, że to produkcja skierowana w stronę niedzielnych graczy, którzy najpewniej będą w nią grali kilka tygodni. Choć mi odblokowanie wszystkich kontynentów zajęło około 2 godzin, dalej jest tylko podwyższanie rangi. Dobrze, że nasz polski wydawca spisał się polonizując grę, ale cena ok. 50zł to zdecydowanie za dużo.
- Trzy trasy w zupełnie różnej scenerii
- Brak opcji rozwoju kariery
- Krótkie trasy
- Słaba grafika, mocne wymagania sprzętowe

Komentarze
Brak komentarzy dla tego artykułu.