God of War: Chains of Olympus
Podoba Ci się ten artykuł?
Właściwie nie trzeba zbyt długo przeciągać odpowiedzi na postawione pytania, gdyż gra spełniła postawione cele niemal pod każdym względem. Fabuła przenosi graczy w sam początek wydarzeń rozgrywających się jeszcze przed częścią pierwszą. Będziemy więc mieli okazję poznać Kratosa od bardziej ludzkiej strony, jako Spartanina, który stoi po stronie bogów olimpijskich. W wyniku różnych wydarzeń mających miejsce na Olimpie dowiemy się z czasem, co wpłynęło na rozmaite zmiany, których doświadczyliśmy grając na PS2. Zapewniam, że wiele wątków okaże się mocno zaskakujących, zaś decyzje, których będzie musiał podjąć się Kratos idealnie pokażą, jakie czynniki wpłynęły na jego dalszą osobowość i bezwzględny image. Najważniejsze, że pomimo wydania prequela, w żaden sposób fabuła na tym nie traci. Ba, została tak skonstruowana, by mogli wgłębić się w nią zarówno obyci z poprzednikami, jak i nowicjusze w serii.
Wizualia po raz kolejny wgniatają w fotel, wyciskając z PSP maksimum możliwosci. Piękne antyczne scenerie, roztaczające się na horyzoncie wzgórza na tle połyskującego nieba, piekielne czeluścia Hadesu, pomniki przedstawiające starożytne bóstwa, czy zapierające swym widokiem pałace i komnaty greckich bogów, to bez wątpienia elementy dopracowane w każdym calu. Co istotne, to różnorodność lokacji, które nie tylko cieszą oczy, lecz także doskonale współgrają z przedstawioną fabułą. Tutaj nie ma najmniejszych zastrzeżeń, co dziwić nie powinno patrząc przez pryzmat dwóch poprzednich części.
Tutaj jednak pojawia się pierwszy większy minus nie pozwalający na wystawienie grze najwyższej noty. Animacja, ruchy postaci, czy przeciwników choć trzymają poziom z PS2, to niestety grze zdarza się dość częste klatkowanie, obniżające prędkość nawet o połowę. Jest to o tyle uciążliwe, że pojawia się w trakcie starć z większą ilością przeciwników. Widać tutaj wyraźnie, że PSP się ostro poci wyciągając max ze swoich możliwości. Szkoda, że nie dało się czegoś z tym zrobić, jednak nie rzutuje to aż tak strasznie na całokształt gameplayu.
Ron Fish po raz kolejny zajął się soundtrackiem, co zaowocowało ścieżką dźwiękową z najwyższej półki. Tutaj jednak kompozytor poszedł nieco na łatwiznę, gdyż w niektórych momentach da się usłyszeć znane z drugiej części utwory. Nie zmienia to jednak faktu, że epickie brzmienia, kojące utwory na tle rozległych krajobrazów, czy pompatyczne dźwięki na tle toczonych walk z bossami, w dalszym ciągu idealnie dopasowują się do przedstawionej akcji.
System walki nie przeszedł większych zmian, ale czy miało to sens, skoro w dalszym ciągu sprawdza się przyzwoicie? Z nowości dostaliśmy rękawicę Zeusa, która z powodzeniem zastąpi nam standardową broń. Warto tu dodać, że podobna broń dostępna będzie także w nadchodzącym wielkimi krokami God of War 3, co cieszy jeszcze bardziej. Ponadto dostaliśmy kilka dodatkowych technik, które podobnie jak wcześniej są rozwijane dowolnie przez gracza, dzięki zbieranym duszom. Upgrade z kolei owocuje nowymi potężnymi technikami, które znacznie ułatwią nam eksterminację.
Jak już wspomniałem, Chains of Olympus należy do panteonu gier na PSP, godnie kontynuując ścieżkę zapoczątkowaną na "czarnuli". Nie mogę jednak przyznać jej maksymalnej noty nie tylko z powodu tnącej animacji. Kolejnym zgrzytem - choć nie do końca wynikającym z winy twórców - jest niezbyt precyzyjne wykonywanie Quick Time Events przez wzgląd na mało wygodną gałkę analogową. Często z tego powodu, zamiast efektownie wykończyć przeciwnika poprzez specjalną sekwencję, byłem zmuszony dobić go normalną metodą, przez co Kratos nie odzyskiwał sporej części energii życiowej. Oczywiście wynika to z architektury konsoli, ale jednak wpływa na grywalność, dlatego jestem zmuszony odjąć punkty cząstkowe. Główny mankament gry leży jednak w czasie gry. Mając w pamięci ok 20 godzin zabawy z jedynką i dwójką, po sesji z CoO pozostaje spory niedosyt. Gra pęka w niecałe 10 godzin przy założeniu, że bawimy się na najwyższym poziomie trudności i zdobywamy wszystkie dodatki. Tych zaś, jest równie uboga liczba, co w połączeniu z niskim poziomem trudności nie potrafi zakłóć po oczach osoby, przechodzące chociażby część drugą na Tytanie.
Pomimo powyższych uwag, to wciąż jest jedna z najlepszych gier na PSP, których najzwyczajniej nie można ominąć. Zabawa dalej sprawia frajdę i jeśli jeszcze nie zapoznaliście się z tym tytułem, a ponadto z wywieszonym językiem czekacie na GoW3, to nie macie prawa nie zaliczyć tej pozycji. Kratos jeszcze długo będzie święcić triumfy na Olimpie o czym przekonamy się wszyscy za rok.
- fabuła
- oprawa AV
- kolejny GoW :)
- tnąca animacja
- prostsza od poprzedników

Komentarze
Brak komentarzy dla tego artykułu.