Age of Conan: Hyborian Adventures
Podoba Ci się ten artykuł?
Videorecenzja
Zwolenników doznań audio-wizualnych zapraszam do obejrzenia videorecenzji znajdującej się na końcu tekstu, natomiast wszystkich gorąco zachęcam do przeczytania, obszerniejszego o kilka informacji artykułu.
Polacy nie gęsi...
Pierwszy i najmocniejszy argument - Age of Conan jest grą wydaną w całości po Polsku. Osoby zbierające piątki na lekcjach angielskiego parskną teraz śmiechem, ale reszta graczy nie będących z tym językiem za pan brat, właśnie otrzymała przepustkę do świata MMO pełną gębą. Nawet większość osób jakie napotkałem w świecie Hyborii zapytana co myślą o grze, w pierwszej kolejności odpowiadała "Jest super bo jest po Polsku". Mamy więc Polskiego Conana z Polskimi serwerami i Polakami w rolach głównych, którzy w większości wypadków bardzo się przyłożyli aby dialogi nabrały życia. Oczywiście znalazły się również wpadki, jak choćby pierwszy napotkany bohater mówiący równie drętwo co poniektórzy politycy, lub zadania pozostawione same sobie w oryginalnym języku, jednak całość prezentuje się naprawdę dobrze.
Wydanie godne króla
Niestety, ostatnio rzadko takie słowa przechodzą mi przez gardło, ale Age of Conan, jak mało która gra, jest wart swojej ceny. Oprócz oczywistego, czyli pudełka oraz płyt z grą, w środku znajduje się również krążek zawierający muzykę ze świata Hyborii, DVD z kilkoma filmikami, a także poradnik i tłuściutki artbook. Samej gry jest natomiast 30 dni, ale nawet jeśli nie planujecie miesięcznych wydatków, z pewnością będą to dni bardzo produktywne o czym przekonacie się za chwilę. Jeżeli jednak możecie sobie pozwolić na obciążenie domowego budżetu, pierwsze trzy miesiące będą Was kosztowały zaledwie 19,90 PLN każdy, natomiast później, w najgorszym wypadku, z waszego portfela wyfrunie 29,90 PLN miesięcznie. Tak, król jest wyjątkowo hojny.
My name is Barbarzyńca
Wybór w kwestii postaci jest imponujący i dotyczy to zarówno profesji jak i sposobu wyglądu. Być może znajdują się tu tylko 3 rasy, jednak 12 klas uzależnionych od wcześniejszego wyboru, wystarczy aby w tym miejscu spędzić odrobinę czasu - przyznam szczerze, że ja zabawiłem tu zdecydowanie za krótko. Jeżeli jednak ktoś pilniej się przyłoży, z pewnością dostosuje bohatera do swoich potrzeb: brutalny barbarzyńca ze złamanym nosem, przystojny łowca zdolny ustrzelić każdą panienkę czy też mroczny nekromanta. Wszyscy są w zasięgu ręki oraz wyobraźni, bowiem opcji jakie pozwalają na modyfikowanie twarzy jest tak dużo, że po przejrzeniu połowy z rozbolałą głową wybrałem jedną z predefiniowanych postaci. W tym miejscu przyznaję się również do braku jakiejkolwiek wiedzy na temat świata Conana - nie przeczytałem ani jednej książki, nie przypominam sobie żadnego z filmów. Piękne jest to, że nawet zerowy poziom wiedzy na temat świata Hyborii, nie przeszkodził mi cieszyć się w pełni grą. Historia zaczyna się bowiem od amnezji naszego pieczołowicie dopieszczonego bohatera i główny wątek polega na poskładaniu strzępów wspomnień w jedną czytelną całość.
Hyboria - wielki świat, piękny świat
Nie wiem jak ojczyzna Conana prezentowała się w filmach czy też na okładkach książek, wiem za to, że w grze prezentuje się cudnie. Podróż rozpoczyna się wędrówką przez dziką dżunglę, aby pierwszy dłuższy przystanek zrobić w mieście Tortage, otoczonym przez wulkan, dzikie plemiona Piktów oraz słoneczne plaże Białych Piasków. Jest to również miejsce będące pewnego rodzaju wstępem do prawdziwej gry. Dzień i noc zostały tu kompletnie odseparowane, przypisując do słoneczka zadania poboczne oraz aspekt społeczny, a na księżyc i gwiazdy nakładając odpowiedzialność za kontynuowanie głównego wątku. Kiedy już osiągniecie odpowiedni poziom, oswoicie się z grą i zdecydujecie wyjść spod klosza jakim jest Tortage, zabawa zacznie się na całego, a szlaki wędrowne staną otworem. Wtedy też będziecie mogli odwiedzić pustynną krainę Stygię, wspiąć się na szczyty pasm górskich w Cymerii, lub podziwiać bezdroża w Aquilonii. Rozległy świat Hyborii sprawia, że nawet zabawa w prostego turystę dostarcza sporo przyjemności.
Co Cię nie zabiję to Cię wzmocni
Lub w języku z Age of Conan - zabij lub daj się zabić. Wszystko sprowadza się do rzezi, ale czego innego można było się spodziewać po grze, w której na tronie królestwa zasiada Barbarzyńca. Wiadomo więc na czym będą polegały questy, zlecane przez gęsto usianych w każdym zakątku Hyborii Bohaterów Niezależnych. Oczywiście wcielić się można w rolę posłańca, zabójcy lub otrzymując zestaw powiększony w obie postaci za jednym zamachem. Matematyka jest prosta - wykonane zadania równają się punkty doświadczenia, ilość trupów zostawiona po drodze przekłada się na dodatkowe punkty doświadczenia, a w efekcie końcowym punkty doświadczenia przekładają się na awans na kolejny poziom. Jedynym ograniczeniem całego procesu jest liczba 80, która oznacza dotarcie na najwyższy szczebel w łańcuchu pokarmowym świata Hyborii. Droga do doskonałości nie jest bynajmniej usłana różami, ale dzięki temu frajda z osiągania kolejnych poziomów jest jeszcze większa. Zasługę w tym ma przede wszystkim system walk, który przy spotkaniach z godnymi przeciwnikami wymaga od gracza pełnej koncentracji. Kiedy już staniecie oko w oko z gigantycznym pająkiem czy też inną tego typu kreaturą, zobaczycie wokół niej ikony tarcz, obrazujące najmocniej chronione strony przyszłej ofiary. Im jest ich więcej tym przeciwnik usilniej broni danego miejsca. Troszkę logicznego myślenia i każdy dojdzie do słusznych wniosków, że najlepiej będzie uderzyć w miejsce najsłabiej chronione, a jako, że ikony tarcz mają złośliwą tendencję do częstego zmieniania miejsc, Age of Conan nie pozwoli wam zasnąć nawet na chwilę.
Z początku do dyspozycji dostaniecie trzy kierunki wykonywania ataku, natomiast na czterdzieste urodziny otrzymacie dodatkowe dwa. Wiąże się to również z kolejnym elementem gry jakim są kombinacje. Stanowią one klucz do udanego ataku, ponieważ zadają znacznie więcej obrażeń niż prostacki cios mieczem. Nawiązanie do ataków kierunkowych jest następujące - aby wykonać udaną kombinację należy kliknąć na jej ikonę, a następnie odpowiednią strzałkę. Oczywiście nic nie ma za darmo, tak więc im mocniejszy jest dany atak tym więcej kierunków należy ustrzelić w odpowiedniej kolejności. Taka sama sytuacja może się powtórzyć w przypadku czarów jak i specjalnych zdolności, choć wiele z nich nie wymaga żadnego wysiłku.
Przelej krew, będziesz wielki
Awansowanie na kolejne poziomy, poza oczywistą satysfakcją z posiadania wyższej liczby przy imieniu, wiąże się ze zdobywaniem nowych kombinacji, zdolności oraz punktów, które można przeznaczyć na rozwijanie postaci. Będziecie mieć wpływ na umiejętności swojego pupila takie jak ukrywanie się, wspinaczka czy też szybkość leczenia ran po walce, jednak nie znajdziecie tu nic co by mogło mieć jakąkolwiek przydatność bojową. Atrybuty jak choćby siła i kondycja znajdują się poza naszymi wpływami i będą wzrastały niezależnie od naszych zachcianek. Na szczęście, przy każdym awansie otrzymacie również jeden punkcik, który będziecie mogli przeznaczyć na rozwijanie atutów swojego bohatera. Tu robi się już dużo ciekawiej, bowiem istnieje kilka dróg rozwoju i spory wybór - powalający kopniak, zadawanie obrażeń od trucizny, a może osłabienie tarcz przeciwnika...
Kupą, mości panowie
Age of Conan nie bez powodu jest grą MMO. Kręci się tutaj bowiem dużo więcej ludzi, tak samo jak my próbujących przeżyć kolejne dni w świecie Hyborii. Interakcja z nimi jest prosta - można pogadać, pohandlować lub spędzić czas bardziej aktywnie, wykonując wspólnie zadania. Niektóre questy wręcz wymagają współpracy kilku osób, ponieważ nawet jeżeli znajdujecie się na dwa razy wyższym poziomie od przeciwników stojących na drodze do ich wykonania, to w pojedynkę nic nie zdziałacie. Oczywiście nie samą przyjaźnią człowiek żyje, dlatego też Age of Conan pozwala brać udział w mini grach, polegających na drużynowej rzezi. Niestety często oczekiwanie na zebranie dwunastu osób kończy się fiaskiem, ale i tak osoby preferujące zabijanie innych graczy, prawdziwy raj na ziemi znajdą na serwerze PvP - Player vs Player. Serwer ten został otwarty niedawno, a dostęp do niego otrzymali również gracze z Rosji, abyśmy mogli przeprowadzić barbarzyńską wojnę. W teorii miała to być walka narodów, w rzeczywistości nie trudno jest oberwać po głowie od drugiego Polaka i mam nadzieję, że w obozie przeciwnika również leją się na każdym kroku, bo dzięki temu każdy będzie miał równe szanse.
Fach w ręku
Poza nieustannym wcielaniem się w rolę maszynki do zabijania, Age of Conan pozwala pobawić się również w mniej agresywny sposób. Marzyliście kiedyś aby zostać górnikiem lub drwalem? Nie są to być może w dzisiejszych czasach zbyt lukratywne zawody, w świecie Hyborii bywają jednak nieocenione. Od zebrania miedzi, srebra czy też ścięcia jednego z wielu drzewek, dzielić was będzie już tylko jeden krok do wytwarzania własnych zbroi, kusz i sztyletów, a jeżeli będziecie naprawdę ambitni, to nawet do wznoszenia budynków. Bycie architektem jest bardzo wskazane jeżeli zamierzacie stworzyć własną gildię. Nie ma to jak zrzeszać ludzi i jeszcze zaoferować im dach nad głową. Okazuje się jednak, że ten przysłowiowy dach to również obowiązek, ponieważ zazdrośni sąsiedzi mogą zdecydować się na oblężenie waszej twierdzy, czego efektem jest masowa walka między graczami.
Audiowizualny majstersztyk
Jestem pełen podziwu dla widoków na jakie natknąłem się grając w Age of Conan. Po wkroczeniu do Cymmerii gdzie majestatyczne góry otaczały wioskę Conarch, wręcz popadłem w zachwyt i pełen żalu opuszczałem to miejsce. Nie żeby inne zakątki Hyborii były mało widowiskowe, ale ten górski krajobraz wyjątkowo przypadł mi do gustu - może w głębi serca jestem góralem. Więcej wiadomości o grafice i tak znajdziecie na końcu artykułu, a tymczasem chciałbym pochwalić jeszcze muzykę. Jest tak piękna, przejmująca, że nie ma dnia w którym nie spędziłbym choć chwilki na odsłuchaniu fragmentu soundtracku dołączonego do gry. Muzyka chwyta za serce.
AoC - Autentycznie online'owe Cudo
Age of Conan nie jest grą bynajmniej świeżą. Swoją światową premierę miał rok temu, natomiast polska wersja zawitała na półki sklepowe cztery miesiące temu. Na szczęście tytuł ten w ogóle się nie starzeje, a wręcz odwrotnie, jak wino, z wiekiem staje się coraz lepszy. Masa poprawek jakie zostały wprowadzone, udostępnienie nowych lokacji oraz serwera PvP najlepiej świadczą o takim stanie rzeczy. Z własnych doświadczeń mogę dodać, że w trakcie swojej dwu tygodniowej wędrówki po Hyborii nie natknąłem się na żadne błędy. Jestem zagorzałym przeciwnikiem wszelkiego rodzaju abonamentów i dodatkowych kosztów związanych z grami, ale Age of Conan swoim klimatem skutecznie sięgnął do mojej kieszeni. Jestem w tym momencie na tyle zdeterminowany, że wolę raz w miesiącu zrezygnować z obiadu, niż opuścić malowniczy świat Hyborii.
Videorecenzję możecie także pobrać na dysk komputera - POBIERZ PLIK NA DYSK (134 MB)
- rozbudowane możliwości tworzenia postaci
- polska wersja językowa
- widoki
- bogate podstawowe wydanie
- niski abonament

Komentarze
Brak komentarzy dla tego artykułu.