A Vampyre Story
Podoba Ci się ten artykuł?
Dla osób, które nie wiedzą jeszcze o czym opowiada historia, kilka słów wyjaśnienia. A Vampyre Story to przygodówka point and click, opowiadająca o Monie, francuskiej wschodzącej gwieździe operowej XIX w. Młoda, ambitna kobieta doskonale spełniałaby się w swojej roli, wspinając po kolejnych szczeblach muzycznej kariery, gdyby nie podstępny wampir imieniem Shrowdy, mający obsesję na punkcie naszej bohaterki. Do tego stopnia, że postanawia ją nie tylko porwać, ale i zamienić w wampirzycę, co też dość szybko czyni. Jakby tego było mało, zostajemy zamknięci w upiornym zamczysku wampira, mogąc jedynie pomarzyć o powrocie na scenę.
Nadzieja na powrót do życia nadchodzi dość szybko. Najpierw Mona poznaje sympatycznego nietoperza Frodericka, starającego się pocieszyć laskę w obecnej sytuacji. Niedługo zaś później jej oprawca zostaje zabity przez łowców wampirów, co daje szansę na ucieczkę i powrót do "normalności". Jak można się domyśleć, zadanie - przynajmniej dla naszej gwiazdki - nie należeć będzie do najprostszych. Całości dopełnia fakt, że w chwili rozpoczęcia zabawy Mona nie ma pojęcia o swojej przemianie, co z czasem przyniesie ciekawy obrót sprawy w kwestii nie tylko fabularnej, ale i humorystycznej.
W trakcie pisania beta testu wspominałem o groteskowym podejściu do tematu. Faktycznie, ciężko doszukać się tu brutalności, hektolitrów krwi czy uczucia wszechobecnego strachu. Myli się jednak ten, kto patrząc po screenach oceni ją jako grę skierowaną do młodszego grona odbiorców. Może i nie emanuje odrażającymi scenami, lecz bardzo ciekawie poprowadzono dialogi pomiędzy niektórymi postaciami, przedstawiając przy okazji w subtelny sposób ich wynaturzenia i problemy, których zrozumienie przez najmłodszych wydaje się wątpliwe.
Jeśli zaś chodzi o gameplay, to nie zmienił się on drastycznie od prezentowanego w demie. Nie nastawiałbym się również na innowację w dziedzinie point and click - ot gra czerpie z klasycznych patentów, nie wymuszając na graczu bezwarunkowego ziewania. Wciąż mamy 4 opcje do wyboru w trakcie eksplorowania kolejnych przedmiotów porozrzucanych w rozmaitych lokacjach: schowanie przedmiotu do plecaka, rozmowę, zamianę w wampira czy też dokładne sprawdzenie danej sytuacji. Wszystko to nasycone humorystycznymi gagami wypowiadanymi przez Mone i Frodericka. Na tym etapie pojawia się główne zastrzeżenie do tej produkcji: zagadki choć logicznie ze sobą powiązane, to jednak wciąż wydają się zbyt banalne. Na domiar złego, aby rozwiązać określoną łamigłówkę, musimy przejść przez wszystkie zaprogramowane przez twórców dialogi (wliczając w to powtarzalność), co może i wydłuża zabawę, jednak jest to aż nadto robione na siłę.
Oprawie wizualnej ciężko zarzucić jakąkolwiek skazę. Jest najzwyczajniej śliczna i urzekająca. Ręcznie malowane obiekty w połączeniu ze średniej jakości rozdziałką tworzą niepowtarzalną otoczkę unoszącej się w powietrzu śmierci i wampirycznych motywów. Na dobitkę swoimi nutami kołyszę nas melancholijna oprawa dźwiękowa, na długo zapadająca w pamięć, a przy tym ochoczo motywująca do bezustannego poznawania wykreowanego świata.
A Vampyre Story jest więcej niż grą dobrą. Warto jednak zastanowić się, co twórcy robili przez te prawie 7 lat, skoro zaserwowali nam produkt, o którym ciężko będzie wspominać z nostalgią. Na horyzoncie już zapowiadana jest druga część, która - jak głoszą twórcy - dopiero ma rozkręcać opisywaną historię. Śmiały krok, ale czy równie śmiało zostanie przyjęty przez graczy? Jeśli całość skoncentruje się na bardziej wymagających zagadkach i dłuższym czasie gry pozbawionym sztucznych przedłużeń, to szansa na spełnienie się w wyznaczonej strategii ma szansę znacząco urosnąć. W innym wypadku skończy się na kolejnych odgrzewanych kotletach, którym z całą pewnością ciężko będzie wystawić ocenę wyższą, niż omawianemu tu pierwowzorowi …
- oprawa AV
- humor
- ciekawa fabuła
- sztucznie wydłużana
- za proste zagadki

Komentarze
Brak komentarzy dla tego artykułu.