Call of Duty 4: Modern Warfare
Podoba Ci się ten artykuł?
Kilka minut po uruchomieniu gry zdecydowanie zostaniemy przy tej pierwszej opcji. Akcja przenosi nas do czasów współczesnych, a dokładniej do 2010 roku gdzie znaleźli się tacy, którzy tęsknią za komunizmem. Zatem wojska Bliskiego Wschodu zjednoczyły się z rosyjskimi nacjonalistami, ponownie zakłócając spokój na świecie. Nie ma już słynnego lądowania w Normandii czy zasypanego śniegiem Stalingradu. Tym razem misje wykonujemy w Azerbejdżanie, Rosji, na Ukrainie. Twórcy znakomicie odwzorowali wszystkie państwa, tworząc poszczególne lokacje. Jesteśmy w takich miejscach jak opustoszały Czarnobyl po wybuchu jądrowym w 1985 roku lub opuszczone, całkowicie zrujnowane wioski w Rosji. Warto nadmienić, że w grze do opisu misji zostały wykorzystane autentyczne fotografie z tamtego miejsca, zrobione kilka miesięcy po tragedii.
Sednem rozgrywki jest ogromny konflikt zbrojny, zasięgiem zasługującym na miano trzeciej wojny światowej. Pierwszym dużym plusem gry jest klimat. Ciarki przechodzą, gdy skradamy się po jakimś ukraińskim osiedlu, gdzie leżą porozrzucane zabawki i co chwila mijamy opuszczone place zabaw. Wszystko to jest wynikiem spustoszenia dokonanego wybuchami bomb. Muszę przyznać, że scena detonacji niewielkiej bomby atomowej robi wielkie wrażenie. Lecąc helikopterem doskonale widzimy co potrafi ta niszczycielska siła i jak wszystko co staje na jej drodze, zostaje rozwalone w pył.
Call of Duty 4 to nie tylko prosta strzelanina sugerująca nam drogę do wyeliminowania wszystkich celów. Tym razem gracz musi trochę pomyśleć, a to nie tylko za sprawą świetnej sztucznej inteligencji, ale także dzięki misjom, które trzeba rozwiązać po cichu. Skradając się w specjalnym stroju snajpera, słuchamy głosu dowódcy, z którym obserwujemy poczynania wroga.
Misje w grze są proste jak to w serii Call of Duty bywało. Uratować zestrzelonego pilota, odbić jakiś teren, oczyścić dom, ukraść tajne dane oraz wyeliminować szefa jakiegoś ugrupowania. Jeszcze nie raz wspomnę o filmach, bowiem grając w CoD mamy wrażenie jakbyśmy oglądali dobry film akcji. Przemianę gry dostrzegamy już od pierwszej misji, kiedy to musimy odnaleźć bombę umieszczoną na statku. Noktowizory, helikoptery oraz nowoczesne uzbrojenie, to tylko niektóre z czynników mówiących o poważnych zmianach w rozgrywce.
Pomimo, że gra jest wciąż liniowa, twórcy postawili na zaawansowaną, sztuczną inteligencję. Nasi, jak i przeciwnicy działają, wykorzystując różne osłony oraz swoje umiejętności strzeleckie. Skutecznie eliminują wrogów, nawet tych ukrywających się. Nowością w grze jest możliwość zastrzelenia wroga przez jakiś element. Chowając się za drewnianą ścianą lub kawałkiem metolowej blachy nie uchronimy się przed kulami. Wrogowie, gdy tylko zauważą, że stoimy za wspomnianą osłoną, strzelają w nią zadając nam obrażenia. Drugim przykładem jest spryt przeciwnika, który chowa się za drzwiami, otwierając je tylko po to aby wrzucić granat do pomieszczenia. Moim zdaniem brakuje tak zwanego "przyklejania" się do ścian, albowiem w trakcie wykonywania wielu zadań, zwłaszcza tych związanych ze skradaniem się, gdy ważne jest dyskretne działanie.
Rzecz najważniejsza w tego typu grach, to uzbrojenie. Rodzajów broni może nie ma za wiele, ale taka ilość w zupełności wystarczy zważając dodatkowo na fakt, że w trybie multiplayer możemy je modyfikować. Do naszej dyspozycji zostały oddane takie perełki jak kałasznikow, M4, G3, różnego rodzaju snajperki oraz wyrzutnie rakiet. Wszystkie te bronie możemy w dowolny sposób modyfikować dokładając granatnik, laser, lunetę itd.
Skoro jesteśmy już przy modyfikacjach broni, warto wspomnieć o trybie multiplayer, który jest najważniejszym aspektem Call of Duty 4: Modern Warfare - po zbyt krótkiej kampanii, którą skończymy już w około sześć godzin. Do naszej dyspozycji zostało oddanych czternaście map z ogromną liczbą trybów. Oprócz standardowych już deathmatchów oraz capture the flag mamy nowe, takie jak team hardcore lub old school. Łącznie jest ich trzynaście, jednak nie wszystkie są od razu dostępne.
Wraz z rosnącą liczbą zabitych wrogów i wygranych meczów rośnie nam ranga. Samych rang też jest dość sporo - Sierżant, Major, itd. Ranga to inaczej level. Wraz z uzyskiwaniem coraz to wyższych poziomów, odblokowują nam się nowe tryby oraz bronie. Nowością w grze jest tworzenie własnej klasy postaci. Już nie jesteśmy zmuszeni do wyboru z czterech dostępnych rodzajów żołnierzy - strzelec, snajper itd. Teraz możemy stworzyć swoją klasę postaci ustawiając odpowiednią broń oraz jej modyfikacje. Kolejną nowością w grze są tzw. perki. Wraz z rosnącym rankingiem odblokowują się ulepszenia. Możemy sobie ustawić lepsze naboje, potrafiące skuteczniej przebijać osłony, lepszą odporność na kule, szybsze bieganie itp.
Twórcy zdecydowanie postawili na tryb online. Widać to nie tylko po krótkiej kampanii, ale także po kolejnej nowości. Za dobre wyniki podczas gry, czyli np.: zastrzelenie trzech, pięciu lub siedmiu wrogów pod rząd możemy wezwać wsparcie oraz uruchomić radar pokazujący rozmieszczenie wroga. Wsparcie to nic innego jak zrzut na wcześniej zaznaczone miejsce rakiet oraz wezwanie helikoptera, który przez jakiś czas poprowadzi ostrzał pozycji wroga. Nowości jest naprawdę dużo, jednak liczy się to coś, co ma tryb multiplayer w Call of Duty 4, który nie pozwala ani na chwilę oderwać się od gry. Uroku dodają świetnie zaprojektowane lokacje, których jak na sam początek jest dość sporo. Można jednak liczyć, że już niedługo, tak jak miało to miejsce w przypadku trzeciej części gry, zostaną udostępnione nowe mapy.
Przed opisaniem oprawy audio-wizualnej warto wspomnieć o animacji oraz fizyce gry. Animacja stoi na bardzo wysokim poziomie. Nie raz zostaniemy przydzieleni jako snajper, który musi wyeliminować stojących w oddali wrogów. Niecelny strzał w kolano powala przeciwnika na ziemię. Po chwili ku naszemu zaskoczeniu, podnosi się i trzymając się za nogę biegnie do osłony - kolejny przejaw świetnie napisanej sztucznej inteligencji. Animacja przeładowania broni oraz upadku postrzelonego przeciwka robi wrażenie. Do tego dochodzi świetna fizyka. Stojący koło wybuchającego samochodu przeciwnicy odlatują na różne strony wraz z beczkami, skrzynkami i wszystkim co stało koło miejsca zdarzenia. Do tego dodam jeszcze element z nadchodzącej Battlefield: Bad Company, gdzie 90% elementów otoczenia da się zniszczyć i mamy hit nie do pokonania na kilka lat.
Ostatnim z najważniejszych i najlepszych elementów gry jest oprawa audio-wizualna. Grafika w grze powala na kolana. Detale postaci, broni, pojazdów, domów, otoczenia wyglądają fenomenalnie. Wszystko dopracowane w jak najmniejszych detalach, czyni tą grę arcydziełem. Nie inaczej jest z dźwiękiem. Tu chyba nie muszę opisywać że jest świetnie, bowiem każda odsłona Call of Duty słynęła ze znakomitej oprawy audio. Wrażenie robią nie tylko odgłosy strzałów i wybuchów, ale także muzyka, która w 100% oddaje klimat prawdziwego konfliktu. Po prostu istne cudo! Na koniec dodam tylko, że duży telewizor HD oraz porządny zestaw 5.1, potrafią sprawić iż czujemy się jak na prawdziwym polu walki.
Podsumowując - twórcy gry Call of Duty 4 w 100% pokazali co potrafią. Przemawia za tym poziom przygotowania sztucznej inteligencji oraz jakość grafiki i dźwięku, ale także, a może nawet przede wszystkim znakomity klimat rozgrywki. Wszystkie te elementy sprawiają, że CoD 4 zasługuje na miano hitu. Recenzowana przeze mnie produkcja to absolutny must have dla wszystkich fanów wojennych strzelanin oraz graczy pragnących przekonać się, jak powinna wyglądać gra wysokiej klasy, dedykowana konsolom nowej generacji.
- SI
- animacja
- oprawa audio-wizualna
- multiplayer!
- nowości (modyfikacje broni, perki, klasa postaci)
- wciąż liniowa

Komentarze
Brak komentarzy dla tego artykułu.