CZE 22 RECENZJA

The Hell in Vietnam

Little Horror

0
Swego czasu konflikt wietnamski budził we mnie wielkie emocje. Nie da się zaprzeczyć, że była to wojna pod wieloma aspektami niezwykła. Jednym z czynników, który zadziałał tak na moją wyobraźnię był z pewnością kultowy film Olivera Stone'a pt. "Pluton". Z innych obrazów traktujących o wojnie wietnamskiej z pewnością warto napomknąć o filmach jak "Good morning Vietnam", "Czas Apokalipsy", czy "Full Metal Jacket". Jeśli chodzi o gry komputerowe odnoszące się do tego konfliktu zbrojnego, nie sposób nie wspomnieć o stareńkim, pamiętającym czasy AMIGI 500, tytule "Lost Patrol". Znakomita fabuła, wciągająca rozgrywka i klimatyczna oprawa dźwiękowa na długo zapadała w pamięć. Jeśli chodzi o czasy nam współczesne, do głowy przychodzi mi całkiem niezły FPS, a mianowicie "Vietcong". Doczekał on się kontynuacji, która jednak nie dorastała pierwowzorowi do pięt. Ma dziurawa pamięć przypomina mi o jeszcze o jednej próbie sięgnięcia po ten ciekawy temat, mianowicie "Shellshock: Nam '67", ale nie była ona zbytnio udana.

Pierwsze, co rzuca się w oczy jest to, że gra korzysta z silnika "Chrome". Swego czasu ów polski produkt eksportowy cieszył się sporym powodzeniem, jednak patrząc dziś na niego, wyraźnie widać, że czasy jego świetności już minęły. Tym niemniej prezentuje się on całkiem znośnie i może zaprezentować kilka ciekawych efektów, jak choćby oślepiające nas słońce, ograniczający widoczność dym (choćby po eksplozji granatu). Podobały mi się też motywy ostrzegające nas przed wrogiem. Alarmować nas mogą ptaki zrywające się nagle do lotu, czy też ziemia osypująca się z wyższego piętra. Przeciwnicy potrafią zachować się w sposób całkiem rozsądny. Korzystają z terenu, chowają się za przeszkodami i ostrzeliwują nas wysuwając jedynie rękę z bronią. Z drugiej strony potrafią bezsensownie pchać nam się pod lufę i zachowywać w sposób co najmniej irracjonalny, względnie samobójczy. Drugi rodzaj taktyki jest znacznie bardziej przez nich preferowany. Twórcy starali się malowniczo przedstawić takie zdarzenia, jak choćby upadek zestrzelonego z dachu przeciwnika. Postacie naszpikowanych ołowiem Charlie całkiem realistycznie wypadają przez barierki, ale potrafią poczynić także wiele komicznych manewrów i zastygnąć w pozach, które powodują co najwyżej paroksyzm śmiechu. Zdarzało mi się, że trafiony z dużej odległości przeciwnik wzlatywał niespodziewanie parę metrów w górę, bądź też zawisał z dachu zaczepiony stopą w pozie godnej uwiecznienia, acz zupełnie nierealistycznej.

Rozgrywka jest typowa dla shooterów FPP. W przeciwieństwie do "Vietcongu", gdzie niemal zawsze mogłeś liczyć na wsparcie kolegów z grupy, tutaj twoja wędrówka mająca na celu redukcję populacji Wietnamczyków, przebiegać będzie głównie samotnie (nie licząc małych chlubnych wyjątków). O ile autorzy "Vietcongu" stworzyli całkiem przemyślną fabułę, która potrafiła ciągle nas zaskakiwać, tutaj po prostu kroczymy do przodu pozostawiając za sobą stosy skośnookich truposzy. Do naszej dyspozycji pozostawiono całkiem pokaźny arsenał, od M16 i AK-47, przez snajperki, cięższe karabiny maszynowe, po sprzęt bardziej archaiczny jak przykładowo pepesza. Ze względu na jej pojemny magazynek, znakomicie sprawdza się ona w walce miejskiej, gdzie celność broni spada na dalszy plan. Możemy także razić przeciwnika granatami, ostrzeliwać z granatnika, bądź też sięgnąć po wyrzutnię RPG. Działanie owej broni jest jednak niedopracowane, bowiem potężna eksplozja pod nogami przeciwnika, często nie robi na nim żadnego wrażenia. Możemy korzystać też z broni stacjonarnej, jak na przykład z gniazda karabinu maszynowego, uraczono nas też etapem, gdzie naszym jedynym zadaniem jest ostrzał przeciwnika z pokładu śmigłowca.

Grając w "Hell in Vietnam", nie będziemy mieli wiele możliwości wyboru. Autorzy przygotowali dla nas jedynie słuszną drogę i zejście z niej grozi srogimi konsekwencjami. Przykładowo będąc na dachu budynku zechciało mi się zeskoczyć na linię wysokiego napięcia. Okazało się, że niczym cyrkowiec mogę się po niej swobodnie poruszać. Zeskoczyłem z niej na teren wcześniej niedostępny - po jego krótkiej penetracji okazało się, że nie mogę się już stąd wydostać i muszę wczytywać poprzednią sytuację. Nasza postać często zaczepia o wszelkie elementy otoczenia i nie może przedostać się przez przeszkody, które nie stanowiłyby problemu dla raczkującego brzdąca, co jak łatwo można sobie wyobrazić, jest dosyć irytujące.

"Hell in Vietnem" jest produktem niskobudżetowym, co widać na pierwszy rzut oka. Przypominam jednak sobie inne niedofinansowane produkcje, które grywalnością biły na głowę swych lepiej sponsorowanych kolegów. Jako przykład przytoczyłbym tu dwie części genialnej gry osadzonej w realiach II Wojny Światowej, a mianowicie "Deadly Dozen". "Hell in Vietnam" niestety jest typowym produktem niskobudżetowym, co oznacza, że nie prezentuje sobą absolutnie nic specjalnego i właściwie jedynym jej atrybutem, który może przyciągnąć potencjalnego odbiorcę, jest jego cena. Po prawdzie, jeśli miałbym wydać te 19,99 zł na grę, sięgnąłbym choćby po niedawno recenzowanego na naszych łamach "Sherlocka Holmesa: Przebudzenie". "Hell in Vietnam" to pozycja nie prezentująca sobą niczego specjalnego. Mam nadzieję, że nasz rodzimy developer, czyli City Interactive, uraczy nas w końcu produkcją, która prawdziwie uraduje nasze serca. A do tego wcale nie trzeba budżetu "Call of Duty".
Plusy
- cena
- hmm…
Minusy
- strzelanka jakich wiele
- brak innowacji

Przejdź do encyklopedii:

Komentarze

Brak komentarzy dla tego artykułu.

Napisz swój komentarz

Pole nieobowiązkowe

Przepisz kod

Przeładuj obrazek

Najnowsza wideorecenzja

Zobacz pozostałe

Najnowsze trailery

zobacz wszystkie

Minecraft: Xbox360 Edition 0:29
The Last of Us: Joel and Ellie Truck Ambush 1:36

Hitman: Sniper Challenge Launch Trailer 1:47
Hitman Rozgrzeszenie gameplay - napisy PL 2:33