MAR 06 RECENZJA

Broken Sword: Anioł Śmierci

Marek Grochowski

0
Lure of the Temptress, Beneath a Steel Sky, Broken Sword... któż dzisiaj pamięta te tytuły? Jedynie najwytrwalsi fani gatunku adventure, którym w obcowaniu z klasycznymi przygodówkami nie przeszkadza ani ich archaiczna oprawa audiowizualna, ani niewygodny interfejs. To właśnie dla takich osób studio Revolution Software przez ponad dziesięć lat produkowało gry, które przyciągały do siebie fabułą, humorem i ambitnymi zagadkami. Wszystko skończyło się wraz z nadejściem Broken Sworda III, który - co tu kryć - zupełnie rozczarował, zarówno krytyków, jak i społeczność graczy. W związku z tym czuwające nad rozwojem serii THQ wymieniło część angielskich deweloperów na ekipę Sumo Digital, która zajęła się opracowywaniem czwartej odsłony przygód George'a Stobbarta. Czy przewietrzenie składu programistów wpłynęło na jakość serii i wyciągnęło ją z kryzysu? Przekonamy się o tym, uruchamiając najnowszą odsłonę "Złamanego Miecza" - grę Broken Sword 4, noszącą w swej nazwie intrygujący podtytuł - Anioł Śmierci.

Pierwsze sekundy obcowania z dziełem panów z Wielkiej Brytanii przywodzą nam na myśl poprzednią część sagi - The Sleeping Dragon. Dane jest nam bowiem obserwować głównego bohatera serii, przystojnego prawnika George'a, umieszczonego w trójwymiarowym, mówiąc oględnie - nie do końca pięknym - środowisku. Na tym jednak podobieństwa się kończą, bo Angel of Death oferuje nam solidną dawkę zmian, zarówno pod względem fabularnym, jak i gameplay'owym.

Nasza historia rozpoczyna się w nowojorskim biurze Stobbarta, który jak zwykle znajduje się w finansowych tarapatach i myśli nad sposobem zdobycia (w miarę uczciwy sposób) środków na własne utrzymanie. W tym momencie spada mu z nieba oferta od pięknej blondynki, niejakiej Anny Marii. Wbrew pozorom panna nie przyszła mu złożyć propozycji matrymonialnej, lecz poprosić o pomoc w rozwiązaniu pewnej tajemniczej sprawy. Otóż białogłowa znajduje się w posiadaniu manuskryptu, który według legendy zawiera wskazówki, prowadzące do miejsca ukrycia cennego skarbu. Rozszyfrowanie świstka należeć ma do George'a, po czym para rozwikła kilka zagadek, odnajdzie skrzętnie schowany łup i podzieli się zyskiem. Plan jest prosty, dopóki nie mieszają się do niego osoby trzecie, chcące położyć swoje nieczyste łapska na drogocennych przedmiotach. Wśród naszych oponentów są zarówno zwykli kloszardzi, jak również bardziej wykształceni duchowni muzułmańscy czy też katoliccy biskupi albo włoska mafia. Wszyscy oni żywo interesują się manuskryptem i poszukiwanym przez nas skarbem, wskutek czego nasi bohaterowie są zmuszeni do natychmiastowej ucieczki z Nowego Jorku. Kolejno wybierają się więc do tureckiego więzienia, tzn. pałacu Topkapi; Rzymu, Phoenix oraz Watykanu. Mimochodem odkrywają także wielki, religijny spisek, w którym nie mogło oczywiście zabraknąć oklepanego wątku Templariuszy czy nadinterpretacji tekstów biblijnych. Czy ta cała naginana historia nie kojarzy Wam się czasem z "Kodem Leonarda da Vinci"? Ale kto mówił, że ma być oryginalnie…

Co ciekawe, główny wątek fabularny gry nie jest wbrew pozorom aż tak istotny. Owszem, odwiedzane przez nas lokacje są ściśle powiązane z celem misji Stobbarta, ale twórcy Anioła Śmierci ułożyli scenariusz tak, abyśmy nie czuli na sobie ciągłego obowiązku ratowania świata i własnego budżetu domowego. Duży w tym udział napotykanych przez nas postaci, z których każda ma coś ciekawego do powiedzenia, dzięki czemu większość dialogów nie brzmi tak, jakby była robiona na siłę. Rozmowy obfitują w żarty i gry słów, a w sypaniu anegdotami brylują szczególnie bohaterowie pierwszoplanowi - George, Anna Maria oraz… Nicole, francuska dziennikarka, która niegdyś utrzymywała ze Stobbartem bardzo "bliskie" stosunki, a teraz wyruszyła mu na pomoc, aby wyciągnąć go z kłopotów, w jakie nierozgarnięty adwokat wpakował się przez swoją nową klientkę.

Panowie z Sumo Digital ubarwili swój produkt także dzięki licznym zagadkom logicznym, wymagającym od nas nie tylko pomyślunku, ale również podejmowania szybkich decyzji. Łamigłówki "na czas" zastąpiły bowiem irytujące elementy zręcznościowe, z jakimi musieliśmy męczyć się w The Sleeping Dragon. Żeby poruszanie się po świecie gry nie wiązało się ze zbędnym stresem, powrócono również do sprawdzonego interfejsu point & click, dzięki czemu ortodoksyjni fani przygodówek mogą teraz spokojnie wyrzucić inne kontrolery do kosza. Należy przy tym dodać, że sterowane przez nas postacie (oprócz George'a od połowy gry możemy wcielić się także w skórę Nico) są animowane bardzo przyzwoicie i rzadko kiedy blokują się w elementach otoczenia. Stobbart może ponadto korzystać ze swego nieograniczonego ekwipunku oraz wielofunkcyjnego telefonu komórkowego, pozwalającego m.in. włamywać się do watykańskich komputerów. Martwi jedynie fakt, że interaktywnych przedmiotów jest w Aniele Śmierci stosunkowo mało. Gra przez cały czas prowadzi nas za rączkę, potwierdzając tym samym, że jest do bólu liniowa. Oznacz to, że przechodzenie jej więcej niż jeden raz jest w zasadzie bezcelowe. Nie znaczy to wcale, że Broken Sword IV to produkcja zła. Wręcz przeciwnie, jest w niej kilka rzeczy, których próżno szukać w innych pozycjach.

Jedną z takich właśnie zalet jest doskonała polonizacja, do której prócz tłumaczy przyczynili się również profesjonalni aktorzy. W roli George'a i Anny Marii wystąpili Borys Szyc oraz Magdalena Cielecka. Artyści podłożyli głosy z wielkim zaangażowaniem, przekładając nawet część akcentów humorystycznych na polski grunt. Dzięki temu sprawili, że polonizacja Angel of Death reprezentuje najwyższą jakość. Niewprawiony gracz mógłby nawet nie spostrzec, że grę stworzono poza granicami naszego kraju, a to jest już samo w sobie wystarczającym komplementem pod adresem ekipy lokalizującej. Co ciekawe, w dziele Sumo Digital pojawia się również parę detali, które jednoznacznie kojarzą się z naszym państwem - że wspomnę tu chociażby o kultowym Fiacie 126p, stojącym na jednej z rzymskich uliczek.

CD Projekt, polski dystrybutor gry wywiązał się ze swego zadania należycie pod jeszcze jednym względem. Otóż warszawska firma postarała się, aby rozprowadzany przez nią produkt został u nas wydany w atrakcyjniejszej niż zwykle formie. W błyszczącym pudełku ze "Złamanym Mieczem" znajdujemy więc dodatkowo obszerną solucję, a także poprzednią część Broken Sworda - wspominane kilkukrotnie The Sleeping Dragon.

Żeby jednak zbytnio nie przesłodzić, napiszę o rzeczy mogącej skutecznie odstraszyć od zabawy tych osobników, którzy nie przyzwyczaili się do oglądania brzydkich widoków. Mowa oczywiście o grafice, która niewiele różni się od oprawy, zaprezentowanej w BS III. Pomimo pełnego trójwymiaru, bogatej kolorystyki i dobrej animacji postaci, niemal wszystko dookoła jest kanciaste i pozbawione niezbędnych detali. Ogólne wrażenie z doznań estetycznych ratuje dopiero muzyka, która właściwie ilustruje nasze ekranowe poczynania. Za skomponowanie ścieżki dźwiękowej odpowiedzialny jest doświadczony Ben McCullough, którego kompozycje słyszeliśmy już w "trójce". Może to moje subiektywne odczucie, ale wydaje mi się, że w najnowszej odsłonie cyklu BS utwory wspomnianego pana stały się bardziej dojrzałe, przez co lepiej harmonizują z tym, co dzieje się dookoła naszych poszukiwaczy skarbów.

Jeśli spodziewaliście się, że Anioł Śmierci będzie dla serii rewolucją, to po uruchomieniu gry srogo się rozczarujecie, gdyż projekt Sumo Digital podąża drogą, jaką wyznaczył jego poprzednik. Należy jednak zaznaczyć, że Angel of Death jest dziełem bardziej dopieszczonym, w związku z czym zasługuje sobie na miano naprawdę rzetelnej przygodówki. Rozjeżdżającą się fabułę udanie zrównoważono pikantnym humorem oraz ciekawymi zagadkami, więc dzieło firmowane logiem THQ powinno trafić w gusta sporej części entuzjastów adventure - pod warunkiem, że nie nastawią się oni na graficzne fajerwerki i z uśmiechem na ustach zniosą liniowość rozgrywki.
Plusy
- lokalizacja
- zagadki
- interfejs point & click
Minusy
- archaiczna grafika
- naciągana fabuła
- niewielka interaktywność

Przejdź do encyklopedii:

Komentarze

Brak komentarzy dla tego artykułu.

Napisz swój komentarz

Pole nieobowiązkowe

Przepisz kod

Przeładuj obrazek

Najnowsza wideorecenzja

Zobacz pozostałe

Najnowsze trailery

zobacz wszystkie

Minecraft: Xbox360 Edition 0:29
The Last of Us: Joel and Ellie Truck Ambush 1:36

Hitman: Sniper Challenge Launch Trailer 1:47
Hitman Rozgrzeszenie gameplay - napisy PL 2:33