Black
Podoba Ci się ten artykuł?
Kiedy zasiadałem do zabawy z finalną wersją gry Black miałem już za sobą interaktywne demo. Nie spodziewałem się, że po zagraniu w pokazówkę będę z taką niecierpliwością oczekiwał, aż do moich rąk trafi detaliczna edycja. Upragniony moment nadszedł, więc wygodnie rozsiadłem się w fotelu po czym wrzuciłem do napędu konsoli płytę. Moim oczom ukazało się świetnie zrealizowane intro wprowadzające nas w scenariusz. Oczywiście nie zaintrygował mnie on, ani tym bardziej nie poruszył w żaden sposób, bo przecież nie to jest w produkcjach tego typu najważniejsze. Jednak trzeba przyznać, że powód dla którego musimy unicestwić setki nieprzyjaciół jest w miarę sensowny. Otóż wprowadzająca cut-scenka pokazuje nam głównego bohatera gry - Jacka Kellera, który przebywając w celi więziennej rozmawia z pewnym osobnikiem obiecującym, że jeśli opowiemy mu o ostatniej akcji Black Operations (jednostki antyterrorystycznej do której należymy) wyczyści naszą kartotekę i rozpoczniemy nowe życie.
Rozgrywka jest bardzo efektowna i dynamiczna, a największym walorem recenzowanej produkcji jest bez wątpienia interakcja z otoczeniem, czyli możliwość niemalże totalnej destrukcji wszystkich elementów mapy. Black to gra w której nastawiamy się głównie na bezpardonowe parcie do przodu i eliminowanie kolejnych wrogów przy czym zajmujemy się niszczeniem wszystkiego, co napotykamy na drodze: począwszy od samochodów, które wybuchają po strzale w bak (świetny motyw na unicestwienie kilku przeciwników jednocześnie, którzy kryją się za pojazdem), przez kolumny budynków na rozwalaniu okien i efektownym zbijaniu szyb kończąc. Jednak wbrew pozorom dynamiczne przemieszczanie się w przód nie może być bezmyślne, ponieważ poziom trudności gry jest stosunkowo wygórowany, a inteligencja wrogów do najniższych nie należy (gracz owszem zabija wszystko co się rusza, ale z uwagą - nie wbiega na środek mapy i strzela na oślep tak, ze pociski zasłaniają mu obraz). Napotkani przeciwnicy to w miarę myślące postacie, które nie pchają się nam pod lufę karabinu, potrafią się wycofywać, przegrupować lub zaatakować znienacka. Jednak niekiedy zdarzają się sytuacje absurdalne, w których wykazują się totalnym brakiem orientacji. Wystarczy zajść ich od boku, kiedy w ferworze walki próbują rozprawić się z naszymi kompanami, i potraktować shotgunem w głowę (pewien błąd gry nie pozwala zabić wroga po czymś takim, czasem musimy zaserwować wrogowi seryjkę, lecz w realnym świecie jest to niemożliwe).
Nie tylko z shotugna traktujemy przeciwnika, lecz również z szeregu innych broni. W naszych rękach pojawia się m.in. bazooka, kałasznikov czyli AK-47, a także zwykły prymitywny pistolet oraz granaty i kilka innych. W pełni o grafice napiszę za moment, lecz tutaj chciałbym zaznaczyć, że bronie wykonano naprawdę wyśmienicie. Podczas rozgrywki prezentują się one niezwykle okazale, zaś przy przeładowaniu, gdy ekran się rozmywa, jeszcze lepiej. Ogólnie rzecz biorąc w tej kwestii mamy do czynienia z wysoką efektownością i momentami z realizmem.
Gra nie należy do długich, a i tak zabawa wydłużona została na siłę przez brak szybkiego zapisu gry i stosunkowo długie checkpointy. Całość da się ukończyć w niespełna dziesięć godzin na zwykłym poziomie trudności, przechodząc przez osiem dostępnych misji. Niestety szybkie ujrzenie napisów końcowych nie było jedyną bolączką, jaka mnie spotkała przy obcowaniu z Blackiem. Omawiany tytuł jest bardzo liniowy, więc przemierzamy świat w sposób z góry narzucony przez autorów, jedynym i słusznym torem. Co ciekawe programiści stwierdzili, że Kellerowi - czyli głównemu bohaterowi - nie przyda się umiejętność skakania, toteż uniemożliwi mu to.
Jednym z najmocniejszych punktów programu (zaraz po efektownej interakcji) jest jakość oprawy wizualnej, która wyciska z konsoli przysłowiowe siódme poty i potrafi wprawić przeciętnego gracza w osłupienie. Ostatecznie jednak przecież spora część użytkowników zaciąga się w rozgrywkę głównie z powodu grafiki, stawiając ją na pierwszym miejscu, a dopiero później patrzy na gameplay czy fabułę oraz resztę. Otoczenie, zamknięte lokacje, przeciwnicy i elementy "zdobiące" mapy są wykonane niemalże perfekcyjnie (o broniach wspomniałem wcześniej). Nic innego w tej kwestii powiedzieć się nie da poza tym, że graficy spisali się po prostu na medal. Nie zachwalając dłużej zapraszam do naszej galerii zrzutów ekranowych, które prezentują około 2/3 faktycznego stanu rzeczy.
Odgłosy wystrzałów broni i inne, to również solidnie zrealizowana robota. Wszystko brzmi bardzo realistycznie i świetne wpasowuje się w dynamiczną rozgrywkę, co nadaje jej właściwy klimat. Nie mamy tu do czynienia z nietrafionymi dźwiękami o co bałem się przed przystąpieniem do zabawy myśląc, że twórcy muszą przecież coś spartolić.
Niestety, polski wydawca gry, o którym wspomniałem we wstępie, czyli Electronic Arts wyznaczył detaliczną cenę na 199 złotych, co jest niestety sporą sumą biorąc pod uwagę fakt, że tytuł nie został zlokalizowany i można go przejść w ciągu jednej, nieco dłuższej sesji przy PlayStation 2.
Criterion Games (twórcy Burnouta) ponownie mnie oczarowali, wszak ich Black nie wprowadza do gatunku FPS-ów znaczących rewolucji. Przyznaje tej grze notę w wysokości ośmiu oczek głównie dlatego, ze autorom udało się stworzyć to, co zamierzali. A zamierzali uprościć rozgrywkę do maksimum (brak możliwości skakania, które jest tak naprawdę w tej grze niepotrzebne; nie utrudnianie żywota gracza poprzez misję w postaci "znajdź klucz, aby otworzyć drzwi do następnego poziomu"), nastawić się na totalną destrukcję otoczenia, efektowną walkę z przeciwnikiem i świetną oprawę wizualną, wyciskającą ostatnie soki z konsoli PlayStation 2. Dlatego też w moim osobistym rankingu Black ląduje na drugim miejscu, zaraz po Killzone. Nie mogę wystawić grze "dziewiątki" czy jeszcze wyższej oceny z racji tego, że należą się one produkcjom innowacyjnym, niemalże idealnym i rozbudowanym, a przede wszystkim jeszcze - dłuższym. Black reprezentuje gatunek strzelanin odstresowujących stąd w pełni zasłużona "ósemka".
- grafika
- klimat
- uproszczony shooter
- brak możliwości skakania
- liniowa
- uproszczony shooter

Komentarze
Brak komentarzy dla tego artykułu.