LIS 14 RECENZJA

Alone in the Dark: Koszmar Powraca

Nefliqus

0




Nawiedzony dom, detektyw ds. paranormalnych, horror I H.P. Lovecraft - z tymi słowami kojarzy się fenomenalna seria Alone In The Dark. Każda z trzech, wydanych w latach dziewięćdziesiątych, części odnosiła ogromne sukcesy moralne i komercyjne. Była to jedna z kilku gier, dzięki której Infogrames (obecnie Atari) wyrósł na tak potężną firmę produkcyjno-wydawniczą. Dzisiaj, kiedy zbliżą się dziesięciolecie serii Samotnego w Ciemnościach, stoimy u progu nowego koszmaru. Do sklepów trafiła polska wersja Alone In The Dark IV: Koszmar Powraca - gra, która ponownie pokażę klasę i uświadomi graczom, czy jest lęk w grach komputerowych...

Początek lat dziewięćdziesiątych. Rynek gier powoli zaczynają opanowywać komputery klasy PC - są to pierwsze modele 286, 386 i 486. Świat nie słyszał jeszcze o możliwości prezentacji obrazu w trybie SVGA. Nikt nie marzył o fotorealistycznej grafice, czy akceleratorach grafiki. Światem multimedialnej rozrywki rządziły piksele i wektory. Właśnie w takich okolicznościach ukazała się przełomowa i fenomenalna gra Alone In The Dark, która bardzo szybko osiągnęła status produkcji kultowej. Gra opowiadała o detektywie zajmującym się sprawami mającymi znamiona paranormalnych. Trzeba dodać, że w tych czasach wielką popularnością cieszyły się opowiadania horroru i grozy, a jednym z najlepszych autorów tego gatunku był H.P. Lovecraft. Scenariusz gry został więc oparty o jedno z opowiadań tegoż autora. Postać detektywa Carnbry-ego stała się bardzo popularna, nic więc dziwnego, że w roku 1993 pojawiła się kontynuacja tego przeboju. Nie była równie przełomowa co jej pierwsza część, jednakże skutecznie podtrzymywała wysoki poziom Alone In The Dark. Scenariusz został wydłużony w porównaniu z jedynką - jednak również został on obsadzony w realiach nawiedzonej posiadłości, która znajdowała się na skraju półwyspu. Niestety autorzy serii pod koniec drugiej części zniszczyli dom raz na zawsze. Fani nie pogodzili się jednak z możliwością zakończenia przygód Carnbry-ego i naciskali na Infogrames, by stworzył jeszcze jedną część cyklu. Tak też się stało - trzecia, wydawało się wówczas, finałowa część trylogii rozgrywała się w realiach nawiedzonego miasteczka, rodem z dzikiego zachodu. Zdecydowanie była to najbardziej zaawansowana technologicznie część trylogii, jednak nie umywała się pod względem klimatu grozy do swoich dwóch poprzedników. Był to rok 1995 i od tego czasu fani nie dostali możliwości ponownego przeżycia koszmaru bycia "Samotnym W Ciemnościach". Tymczasem...



Wydawać by się mogło, że już nigdy nie będziemy mieć możliwości przeżycia horroru na skalę Alone In The Dark. W latach 1995-2001 ukazało się wiele gier, które starały się być następcami popularnej serii. Mieliśmy obydwie części Ecstatici, Nocturne, Resident Evil, czy serię Blair Witch. Reszta nie dorastała mistrzowi do pięt. Cóż, powyższe serie też nie grzeszyły klimatem i grywalnością chociaż w połowie równej serii AITD, jednak w miarę skutecznie zastępowały brak dalszych części. Właściwie była tylko jedna produkcja na PC, która mogłaby się równać z pierwszą częścią trylogii - chodzi oczywiście o Resident Evil, który był naprawdę przełomowy - doskonale rozwinął gatunek Horror-Adventer o przydomek Survival. Nie ma się więc co dziwić, że czwarta część Alone In The Dark ma być hybrydą pomiędzy pierwszą częścią serii, a Resident Evil. Co z tego wynikło?

Fabuła czwartej części serii została napisana w oparciu o opowiadania H.P. Lovecraft-a. Zostały one jednak odpowiednio zmodyfikowane, aby scenariusz przebiegał w stylu, dzisiejszego mistrza horrorów, Wesa Cravena (Koszmary z Ulicy Wiązów, Krzyki, czy Dracula 2000). Ponieważ czwarta część ma nawiązywać również do pierwszej części serii akcja gry częściowo rozgrywa się w nawiedzonej posiadłości, oraz częściowo w, opętanym przez duchy, forcie. Wszystko opiera się o zwierzchnika Carnbry-ego, niejakiego Charlesa Fiske, który prowadził na własną rękę śledztwo na Shadow Island. Niestety agencja Bureau 713 (zajmująca się badaniem dla rządu spraw paranormalnych) właśnie odkryła zwłoki Fiske'a. Ponieważ nikt nie wiedział nad jaką sprawą pracował Charles, śledztwo w sprawie jego śmierci powierzono Carnbry'emu. Po zapoznaniu się z poszlakami i zagadkowymi wskazówkami pozostawionymi przez Fiske'a główny bohater trafia na Shadow Island, gdzie spróbuje zmierzyć się ze złem, które zamordowało jego przyjaciela i szefa.

O ile w pierwszej części serii mogliśmy wziąć udział w tej samej przygodzie dwójką bohaterów (kobieta i mężczyzna), o tyle w czwartej role zostały nieco zróżnicowane. Głównym bohaterem jest oczywiście Carnbry i jego śledztwo. Rolę poboczną wypełnia kobieta, pasjonatka przygód obdarzona zdolnościami paranormalnymi - Alice Cedrac. Ich losy splatają się na Shadow Island w trakcie rozgrywki i od tego momentu fabuła dzieli się na dwie części, które wzajemnie będą się uzupełniać. Oczywiście nastąpi chwila, w której będzie trzeba pozostawić Carnbry-ego samemu sobie i wcielić się w Alice. Oprócz rozdwojenia się scenariusza, zmianie ulega również sam model rozgrywki. Gra Carnbry-m to typowa zabawa w detektywa - rozwiązywanie prostych zagadek, kojarzenie faktów i strzelanie. Panna Cedrac jest medium, dzięki czemu wcielenie się w jej postać dostarcza wiele dodatkowych, budzących gęsią skórkę emocji. Oczywiście ona również posługuje się bronią palną, jednakże w większej mierze jej rola będzie polegać na spotęgowaniu uczuciu lęku i grozy. Naturalnie oprócz Alice, w grze spotkamy jeszcze wiele innych postaci, które pełnią rolę bohaterów niezależnych (NPC). W sumie jest ich dziesięciu i każdy wniesie do scenariusza swoje trzy grosze, odpowiednie podwyższając naszą adrenalinę. Ponieważ scenariusz został stworzony w cravenowski sposób możecie się spodziewać, że pewne osoby nie będą naszymi sojusznikami. Autorzy posłużyli się tutaj motywem dezorientacji znanym z trylogii filmów Krzyk. Ktoś mimo, że nam pomaga, w końcu nas zdradzi. Cały czas trzeba się mieć na baczności.



Przeciwko naszym bohaterom producenci stworzyli osiemnastu, bardzo zróżnicowanych przeciwników. Warto nadmienić, że Alone In The Dark IV czerpie ze swojej serii najlepsze elementy - podobnie jak w poprzednich częściach przeciwnicy nie będą widoczni od razu i nie skoczą nam do gardła za wszelką cenę. Pamiętacie jak w jedynce potwory czaiły się na nas w ciemnych zakamarkach? Tutaj jest identycznie! Słyszymy, że coś jest w pobliżu, ale nie widzimy tego. Ta forma strachu jest najbardziej przerażającym aspektem gry. Cały czas w graczu budowane jest uczucie lęku i czyhającej w pobliżu śmierci. Nasi przeciwnicy dzielą się na kilka grup - od typowych zjaw, po małe i wredne potworki. O ile pierwszy typ to standard w horrorach, o tyle drugi jest bardzo irytujący. Pamiętacie Obcego i Facehuggery? W tej grze wymyślono duże pajęczaki (wielkości ludzkiej stopy), które siedzą w ciemnych zakamarkach i rzucają się na nas w najmniej oczekiwanych momentach. Oczywiście słychać jak ich twarde kończyny tupią w drewnianą podłogę, jednak nie wiadomo gdzie są i co gorsze... dokąd zmierzają.

Do walki ze wszystkimi przeciwnikami oddano nam szereg wymyślnych broni. Od realistycznych, po rodem z filmów science-fiction. Co ciekawe nawet latarka pełni rolę broni przeciwko potworom. Większość z nich panicznie boi się światła, dlatego niejednokrotnie włączenie latarki może uratować nam na skórę, lub chociaż powstrzymać na chwilę atak przeciwników. Nie wspominając już o tym, że oświetlamy sobie korytarze i nie dajemy się zaskoczyć pajęczakom i innym żądnym naszej krwi i mięsa stworom. Ale nie ze wszystkimi przeciwnikami da się rozprawić za pomocą broni palnej, czy światła z latarki. Część z nich trzeba będzie przechytrzyć za pomocą przeróżnych przedmiotów i wcale nie chodzi tutaj o magiczne artefakty. Pamiętacie z pierwszej części potwory, które zabijało tylko ich odbicie w lustrze? Tutaj będzie podobnie - aby móc przedostać się do dalszej części gry, trzeba będzie obmyślić sposób na wykorzystanie dostępnych mebli itp. Tak, aby za ich pomocą pokonać bestie. Zadania nie są proste i często oprócz szybkiego myślenia, trzeba również wykazać się zręcznością i szybkością działania.



Czwarta część serii jest bardziej dopracowana w szczegółach niż jej poprzedniczki. Wystarczy nadmienić, że sam odgłos tupotu stóp Carnbry-ego posiada aż 55 wersji - w zależności, czy chodzi po nowym parkiecie, czy starych i zbutwiałych deskach, dywanie, schodach itp. Sama postać składa się również z wielu detali. Sama gra rozgrywa się w rozdzielczości 640x480 w Highresowej grafice. Tła są oczywiście dopracowanymi bitmapami (nie widać pikseli tak jak to ma miejsce w Resident Evil), zaś wszystkie postacie są trójwymiarowe i wykorzystują akceleratory grafiki. Atari może również pochwalić się doskonałymi efektami wizualnymi generowanymi w czasie rzeczywistym (czyt. podczas rozgrywki) - chodzi oczywiście o światła i cienie (fenomenalny tryb latarki). Na koniec mogę jeszcze dodać informację o średnim czasie rozgrywki. Potwierdzić nie mogę z powodów ograniczej wersji beta, jednak producenci chwalą się, że przeciętnemu graczowi zajmie to 30-45 godzin czystej rozgrywki. Doświadczeni zaś powinni poradzić sobie w jakieś 20-25 godzin.

Alone In The Dark IV: Koszmar Powraca to doskonały następca kultowej trylogii. Atari ponownie udało się stworzyć grę hit, która w czasie swojej pierwotnej premiery deklasowała wszystkie inne horror-survivale o głowę.

Plusy
- Świat Alone In The Dark
- Latarka
- Polonizacja
Minusy
- Dlaczego polska wersja ukazała się tak późno?

Komentarze

Brak komentarzy dla tego artykułu.

Napisz swój komentarz

Pole nieobowiązkowe

Przepisz kod

Przeładuj obrazek

Najnowsza wideorecenzja

Zobacz pozostałe

Najnowsze trailery

zobacz wszystkie

Minecraft: Xbox360 Edition 0:29
The Last of Us: Joel and Ellie Truck Ambush 1:36

Hitman: Sniper Challenge Launch Trailer 1:47
Hitman Rozgrzeszenie gameplay - napisy PL 2:33