Severance: Blade of Darkness
Podoba Ci się ten artykuł?
Jak już pisałem w Encyklopedii (Severance: Blade of Darkness ), jest to gierka, którą można by pokrótce nazwać klonem Rune`a z domieszką Diablo. Kiedy mogliśmy się rozkoszować pocinaniem w Runa, pewnie nikt nie zastanawiał się, że może zostać wydana (niestety nie w Polsce) gra, klimatem do niej zbliżona, ale o niebo lepsza. Bo właśnie taki, bez żadnej przesady, jest Severance. Pisząc ten tekst postanowiłem oprzeć się częściowo na porównaniu obu w/w tytułów, ponieważ - poniekąd - Severance można nazwać Runem 2.
Pierwszą rzeczą jak od razu rzuca się w oczy jest to, iż nie mamy tu do czynienia tylko z jednym, z góry ustalonym bohaterem, a co za tym idzie z kolejną liniową grą. Otóż w tym przypadku rozmnożono nieco klan herosów, z jednego do czterech. Powiększa to znacznie czas, jaki można spędzić łupiąc w potworki, w dodatku sprawia, że gra staje się bardziej nieliniowa. Choć do końca nieliniowa nie jest, w zasadzie duża część gry jest wspólna dla wszystkich czterech wspaniałych. I wbrew pozorom to bardzo dobrze, ponieważ nie musimy się męczyć na coraz to różnych poziomach, a te kluczowe mamy już "obcykane". Ale nie wspomniałem jeszcze, kim, tak naprawdę, będziemy się przedzierać przez wszelkie lokacje. A jest to: Rycerz, Krasnolud, Łuczniczka (Amazonka) oraz Standardowy Bezmózgi Osiłek, vel. Barbarzyńca. Oczywiście wybór postaci nie zaważy tylko na rodzaju leveli, czy na wyglądzie. Każda z nich różni się innym rodzajem broni, jakie może wykorzystać w czasie całej wędrówki. I tak oto Rycerz świetnie radzi sobie z mieczami jednoręcznymi i tarczami, Krasnolud z jednoręcznymi toporami, Amazonka wymiata bronią długą (włóczniami, halabardami), a Barbarzyńca, rzecz jasna, kosi wszystko mieczami i toporami oburęcznymi (co wyklucza noszenie tarczy). I tu brawa dla autorów, za to iż nie ograniczyli oni możliwości użycia innych broni przez jednego bohatera. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby Rycerz biegał z włócznią a Krasnolud z mieczem dwuręcznym. Haczyk polega na tym, iż nie będą potrafili oni wykorzystać dodatkowych, specjalnych ciosów, jakie przypisane są każdej broni. Ale o tym później. Na razie jeszcze słówko o mini-systemie cRPG, zaaplikowanym naszym bohaterom. Jest to o tyle mini-system, gdyż ogranicza się tylko do zdobywania kolejnych poziomów, przez co rozwijaniu umiejętności charakterystycznych dla danego herosa. Niestety nie mamy tu większego wpływu na to, co będzie tak naprawdę powiększane. My tylko zdobywamy kolejne punkty doświadczenia.
Rzeczą oczywistą jest, że owe punkty przydzielane są nam za eksterminację kolejnych fal goblinów, ogrów, troli etc., więc teraz nieco o metodach takowej destrukcji. W Rune, jak pamiętamy, rzeźnia polegała na zwykłym skakaniu od potwora do potwora z chaotycznym rąbaniem wszystkiego co się pod rękę nawinie - system prymitywny i banalny. Natomiast Severance wyposażony został w specjalny system, który ochrzciłem "Lock & Destroy". Czyli tłumacząc na Polski - zablokuj i zniszcz. Blokada nie polega na odcięciu drogi stworom, czy też przyciśnięciu ich do muru. Jest to, jakby to powiedzieć, "namierzenie celu". Kiedy spotykamy na swej drodze np. goblina, pokazuje nam się w górze ekranu jego ikonka. Informuje nas ona o stanie zdrowia kreatury oraz o jej poziome, który decyduje jak trudne będzie jej pokonanie. Otóż, kiedy nam się owa ikonka ukaże, wciskamy klawisz "LOCK", co powoduje iż nasz bohater automatycznie zwraca się ku potworowi. Od tej chwili poruszać on się będzie tylko i wyłącznie wokoło stwora. Niemożliwe jest odwrócenie się do kreatury tyłem, bądź bokiem. No chyba, że w jakimś ogromnym chaosie bitewnym. Walka w takim układzie jest bardziej prosta, nie musimy się już martwić o ręczne ustawianie się frontem w stronę wroga. Pozwala to na większe skupienie uwagi na samej walce, nie na ciągłym skakaniu. I dopiero teraz poznać można prawdziwą przyjemność rozrąbywana ciał na kawałeczki. Skok, cięcie od dołu, unik, cięcie z boku, odskok, cios z obrotu, znów unik i sztych w brzuch, osłonięcie tarczą, chwilka na zebranie energii i cios specjalny... no i po walce. Niesamowicie rajcujące zajęcie. Ciosy specjalne zadawać możemy jak w Mortal Kombat, potrzebna nam do tego odpowiednia ilość energii (zwiększanej proporcjonalnie do osiągniętego poziomu), kombinacja klawiszy i trochę szczęścia (żeby się czasem potworek nie osłonił tarczą :)). Każdemu wyprowadzanemu ciosowi specjalnemu towarzyszą równie specjalne efekty graficzne. Przykładem może tu być krwiście czerwony ślad po ciosie, czy też iskrzące się ostrze. Milutko. Nawet bardzo :)
Tym bardziej, że graficzka naprawdę daje radę. Szczególnie woda, odbijająca niczym lustro, wszelkie otaczające ją przedmioty, również naszego bohatera, niesioną przez niego pochodnię i lecącego ptaka. Rozchodzą się po niej nawet kręgi wywołane przez np. wrzuconą doń pochodnię, czy kroczące zombie. I to wszystko generowane jest bez żadnego piksel shadera. Ale największe wrażenie wywołały u mnie dynamiczne cienie, kiedy to idąc z pochodnią po ciemnym grobowcu, przeleciał przede mną mój własny cień, o mało nie spadłem z fotela. Odpowiednie ustawienie światła sprawia, że nasz cień może wyglądać jak ogromna czarna bestia..... za to ogromny plus. Ogromny plus również za muzykę świetnie utrzymującą klimat w ciągu całej gry, w parze z efektami dźwiękowymi, rzecz jasna.
Sama fabuła jako taka nie zachwyca niczym nowym. Oto jesteśmy powołani przez jakiegoś, nieznanego boga, do ratowania świata przed nadciągającymi siłami zła. Do tego będzie nam potrzebny unikalny miecz: Blade of Darkness (Miecz Ciemności). Zdobycie tegoż miecza zajmuje nam jakieś 95% całego czasu grania, ostatnie poziomy w których pokonujemy głównego demona są niczym w porównaniu do tych przez jakie musimy przebrnąć wcześniej. Miecz ten jest także jedyną bronią (za wyjątkiem łuku), jaką mogą posługiwać się wszyscy herosi z pełnym wykorzystaniem jej specjalnych ataków. Lecz dostępne one będą dopiero po odnalezieniu wszystkich, specjalnie ukrytych runów. A znaleźć je nie łatwo. Wskazówką są umieszczane w różnych najciemniejszych kątach przyciski z symbolami. Jak już takowy znajdziemy, należy go wcisnąć, lub strzelić doń z łuku a otworzy się przejście. Za tym przejściem zostaje nam już tylko pokonanie całej serii pułapek: toczących się kul, wahadeł, strzał wystrzeliwanych znikąd, kruchych posadzek i napakowanych potworów.... :)
Ech, jak sobie przypomnę ile czasu spędziłem przy Rune, zdaje sobie sprawę, że był to czas o połowę za długi. Tę połowę trzeba mi było zużyć na Severance, ponieważ jest to gra dużo lepsza niż Rune, mimo iż miejscami diametralnie różna. Przeszedłem ją już dwa razy, a gram od dość dawna, i radość mnie rozpiera że jeszcze drugie tyle przede mną :D
- muzyka i dźwięk
- 4 różne postaci = 4 razy dłuższa gra
- cała masa broni i kombosów
- system walki
- grywalność!
- nieliniowość
- system poziomów
- no może czasem dość trudna..... ale to czepianie się na siłę...

Komentarze
Brak komentarzy dla tego artykułu.